W kuluarach Parlamentu Europejskiego

POLSKA–UE \ Wracamy do Strasburga Pierwsze posiedzenie Parlamentu Europejskiego po miesięcznych wakacjach. Strasburg. Startujemy jak zwykle o godz. 17. To dogmat niczym brytyjska five o’clock tea, czyli popołudniowa herbatka o piątej.  Zawsze wtedy obrady prowadzi przewodniczący europarlamentu. Od ośmiu miesięcy jest nim Antonio Tajani. Właśnie w tym momencie oficjalnie zatwierdzamy porządek obrad wstępnie przygotowany przez czwartkową konferencję przewodniczących. Odbywa się ona zawsze cztery dni przed posiedzeniem plenarnym. Ale żeby nie było, że szefowie frakcji się dogadują, a posłowie muszą to przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza, jest furtka do zmiany porządku obrad – właśnie w poniedziałek po godz. 17. Niestety, smutnym obyczajem stało się, że przewodniczący europarlamentu
     

10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze