Nieustający spór o historię i propagandę opozycji

numer 1837 - 27.09.2017Publicystyka

WSCHÓD Polsko-Ukraińskie Spotkania w Jaremczu 2017 



W wymiarze praktycznym w okresie rządów „strasznego PiS-u” mamy do czynienia z wieloma przykładami konkretnej, dwustronnej, intensywnej współpracy Warszawy i Kijowa.

Pod patronatem Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa MSZ Polski i MSZ Ukrainy w dniach 15–17 września odbyły się X Polsko-Ukraińskie Spotkania w Jaremczu, organizowane z walnym udziałem Podkarpackiego Narodowego Uniwersytetu im. Wasyla Stefanyka w Iwano-Frankiwsku (d. Stanisławowie), na czele z rektorem tej uczelni prof. Igorem Cependą, który płynnie mówi po polsku. Obecni byli także przedstawiciele polskiego korpusu dyplomatycznego na Ukrainie – zastępca ambasadora RP w Kijowie Jacek Żur oraz konsul generalny RP we Lwowie Rafał Wolski.

Gra wyobraźni – relacje polsko-ukraińskie pod ciśnieniem historii 

Od czasu nadania przez prezydenta Wiktora Juszczenkę tytułu bohatera Ukrainy Stepanowi Banderze w Dniu Jedności Ukrainy (22 stycznia 2010 r.) atmosfera sporu o historię ciąży nad współczesnością stosunków polsko-ukraińskich. Przyjęta przez Sejm RP (22 lipca 2016 r.) uchwała upamiętniająca rzeź wołyńską otworzyła nowy etap tego sporu, a jej kontekst – tocząca się na wschodzie Ukrainy wojna z Rosją oraz zmiana rządu w Polsce w 2015 r. – spowodował, że w wyobraźni opinii publicznej zarówno po stronie polskiej, jak i ukraińskiej relacje między Warszawą i Kijowem uległy pogorszeniu, co wciąż się pogłębia.

Atmosfera owych relacji rzeczywiście jest inna niż przed 2015 r. Spory o historię – traktowane przez Ukraińców zwykle jako spory o godność narodową, w emocjonalnym kontekście mobilizacji mentalnej kraju broniącego się przed rosyjskim najazdem – pochłaniają czas przeznaczony na debaty i opis współczesnej nam rzeczywistości. Powtarzanie przez obie strony, że „historia nie powinna przeszkadzać w rozsądnym prowadzeniu bieżącej polityki”, jest zaklinaniem rzeczywistości. Spór o przeszłość utrudnia dialog o współczesności, choćby zabierając czas niezbędny dla omówienia dzisiejszych problemów. Formuła „zgadzamy się co do tego, że się nie zgadzamy” nie ułatwia sytuacji. W efekcie dominuje wrażenie niezgody. Przykrywa ono dokonania ostatnich lat relacji polsko-ukraińskich i tworzy w oczach opinii publicznej ogólny negatywny obraz wzajemnych stosunków.

Czarny obraz w narracji opozycji

Wrażenie sprowadzania stosunków polsko-ukraińskich do sporu o pamięć jest z gruntu błędne. W Jaremczu bł?d ten by? jaskrawo widoczny, a?samo wra?enie pog??biane by?o przez przedstawicieli i?sympatyk?w opozycji, kt?rzy publicznie twierdzili, ?e ?w?atmosferze wrogo?ci wobec imigrant?w wytworzonej przez rz?d PiS zagro?eni s? tak?e imigranci Ukrai?cy?, cho? wszyscy wiemy, ?e przybysze z?Ukrainy dla najwy?szych urz?dnik?w pa?stwowych s? synonimem imigrant?w po??danych, bliskich kulturowo i?sk?onnych do ci??kiej pracy. S? te? przeciwstawiani imigrantom muzu?ma?skim z?Po?udnia, kt?rzy nie poddaj? si? asymilacji.

ąd ten był jaskrawo widoczny, a samo wrażenie pogłębiane było przez przedstawicieli i sympatyków opozycji, którzy publicznie twierdzili, że „w atmosferze wrogości wobec imigrantów wytworzonej przez rząd PiS zagrożeni są także imigranci Ukraińcy”, choć wszyscy wiemy, że przybysze z Ukrainy dla najwyższych urzędników państwowych są synonimem imigrantów pożądanych, bliskich kulturowo i skłonnych do ciężkiej pracy. Są też przeciwstawiani imigrantom muzułmańskim z Południa, którzy nie poddają się asymilacji.

Zadziwia przekonywanie ukraińskiej części audytorium przez przedstawicieli naszej opozycji o tym, że Polska jest „izolowana w Europie i stacza się ku dyktaturze”. Podkreślanie, że polska młodzież nic nie wie o grzechach polityki II Rzeczypospolitej wobec jej obywateli narodowości ukraińskiej, jest z kolei prawdą, ale taką ocenę stanu świadomości historycznej większości Polaków można zasadnie wygłosić w odniesieniu do każdego obszaru wiedzy. Jako egzaminator z 30-letnim doświadczeniem wiem, że na II roku politologii zdarzają się zawsze studenci niepotrafiący wskazać sąsiadów Polski. Odpowiedzialność za upadek edukacji historycznej Polaków spada jednak na PO, która w ciągu ośmiu lat rządów ograniczała programy nauczania historii. Wylewanie teraz krokodylich łez nad skutkami własnych decyzji trąci hipokryzją albo też rozbrajającą dziecięcą niezdolnością do analizowania ciągów przyczynowo-skutkowych



zawartość zablokowana

Autor: Przemysław Żurawski vel Grajewski


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama