„Oni po prostu go zabili”

CZY TO SKUTEK RZĄDOWEJ KAMPANII NIENAWIŚCI WOBEC KIBICÓW?

Numer 22 - 04.10.2011Sport

23-letni Krzysztof, kibic z Zielonej Góry, został potrącony przez nieoznakowany policyjny radiowóz, gdy świętował zdobycie żużlowego mistrzostwa Polski. Osierocił 5-letnie dziecko. W Zielonej Górze wrze. Według premiera Tuska był to „typowy wypadek”.

Do tego czasu kibice Falubazu wesoło i bez awantur świętowali sukces swojego klubu i całej Zielonej Góry. W zabawie brało udział kilkanaście tysięcy ludzi, wielu szło zarówno chodnikami, jak i ulicami. Święto miała ochraniać policja.

Marek, który przyjechał na mecz Falubazu z Żar, był świadkiem śmierci Krzysztofa. – Wiele samochodów pojawiało się na tej ulicy, ale wszyscy zatrzymywali się albo zwalniali. Jedynie ten radiowóz zap...przał dalej. Oni go po prostu zabili – mówi wstrząśnięty nocnymi przeży-ciami.

– Ze wstępnych ustaleń wynika, że pieszy z nieustalonej w tej chwili przyczyny znalazł się na środku ulicy. Przebiegając przez pas zieleni, prawdopodobnie chciał się przedostać na drugą stronę jezdni – tak o wydarzeniu mówił dziennikarzom rzecznik lubuskiej policji Sławomir Konieczny.

Marcin, kibic Falubazu, stanowczo temu zaprzecza. – Ulicą po meczu szło kilkanaście tysięcy ludzi. Ten chłopak szedł razem ze swoją dziewczyną, zachowywał się spokojnie. A nieoznakowany radiowóz, który go potrącił, pędził z prędkością ok. 80 km/h, czego w żadnym wypadku nie powinien robić. Dziewczynie udało się odskoczyć, natomiast chłopak, uderzony lusterkiem radiowozu, zmarł – opowiada.
Kibice nie rozumieją, dlaczego nieoznakowany fiat ducato znalazł się w tym miejscu. – Po co on tam się pakował? To wyglądało, jak szukanie konfrontacji



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Lisiewicz, Grzegorz Broński


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się