fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska

Czas do ataku

numer 1879 - 17.11.2017Publicystyka

Wywiad Z RYSZARDEM CZARNECKIM rozmawia WOJCIECH MUCHA



Europosłowie opozycji zerwali maski i zagłosowali zgodnie z antypolskim mainstreamem. Jednak przestrzegam przed tym, by tylko ich oceniać źle, bo winni są także ci, którzy się wstrzymali od głosu. To ludzie, którzy podnieśli rękę na własny kraj, i wyborcy powinni pamiętać o tym przed wyborami. Ci ludzie szli ramię w ramię z szumowinami, które atakowały Polskę – mówi wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego i europoseł PiS-u.

Panie Przewodniczący, podczas debaty o Polsce część posłów grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) zagłosowała za rezolucją przeciwko naszemu krajowi. Jak to rozumieć, że Pana koledzy partyjni tak zagłosowali?

Rzeczywiście, delegacja belgijska – konkretnie Flamandowie – oraz Cypryjka i Rumunka zagłosowali jak mainstream. Co do posłanki z Rumunii, to ta posłanka przyszła do nas z Europejskiej Partii Pracy, w dużej mierze nadal głosuje jak EPP. Co do Belgów, to już raz tak było, że wstrzymali się w jednej z pierwszych debat w sprawie Polski. Cóż, być może dziś Flamandowie, którzy bronią Katalonii, widząc dla siebie szanse na utworzenie drobnego państwa za kilka lat, głosują przeciwko PiS-owi, bo wyraźnie opowiada się za integralnością Hiszpanii. Może to rewanż, trudno powiedzieć. A może to solidarność z Guyem Verhofstadtem, byłym premierem Belgii. Faktem jest, że będziemy musieli zająć w tej sprawie stanowisko. Ten brak solidarności jest niedopuszczalny.

Myśli Pan, że Węgry to jedyny kraj, który będzie nas popierał? Patrzymy także m.in. na Hiszpanię, która chyba coraz bardziej zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje w europarlamencie.

Racja. Premier Hiszpanii Mariano Rajoy oświadczył jeszcze przed referendum w Katalonii, że nie można akceptować zbytniej ingerencji Komisji Europejskiej w integralność innych krajów, w tym Polski. Każdy analityk powie, że robił to w interesie Hiszpanii w kontekście Katalonii. Ale tak powiedział. Z kolei wczoraj rozmawiałem z członkiem rządu kraju z naszego regionu, który powiedział, że jego kraj sankcji wobec Polski nie poprze. To nie wynika oczywiście z miłości, bo słowo „miłość” w dyplomacji nie funkcjonuje, ale z interesów



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się