Propaganda w rozpaczy

Nominacja Mateusza Morawieckiego na stanowisko premiera tak przeraziła postkomunę i reprezentującą jej interesy PO, że z tego wszystkiego postanowiono ogłosić Donalda Tuska profesorem. Pretekstem było to, że bliski współpracownik Angeli Merkel otrzymał tytuł doktora honoris causa na jednym z węgierskich uniwersytetów. Katarzyna Kolenda-Zaleska, która od ćwierćwiecza kibicuje temu obozowi, powinna odróżniać tytuł honoris causa od habilitacji. Jednak postanowiła tytułować pana magistra Tuska per profesor. Czemu? Zapewne dlatego, że postkomuna dostrzegała, jak celnym posunięciem było z punktu widzenia obozu dobrej zmiany wysunięcie Mateusza Morawieckiego na pierwszą linię. Świetnie wykształcony profesjonalista, biegle – w odróżnieniu od „profesora” – mówiący w językach obcych, z
     

65%
pozostało do przeczytania: 35%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze