Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Dołączył do wielkich nawigatorów

Dodano: 15/12/2017 - numer 1903 - 15.12.2017
Jako świeżo upieczony absolwent gdyńskiej Szkoły Morskiej pokonał wraz z towarzyszem Atlantyk zwykłą szalupą. Nie stał się sławny w Polsce, ponieważ jednym z kolejnych swoich jachtów uciekł do USA. Jerzy Tarasiewicz zmarł na wyspie Islamorada w pobliżu Florydy dokładnie miesiąc temu, jednak dopiero teraz wiadomość dotarła do rodziny. Na wiosnę był w Polsce, wtedy z nim rozmawialiśmy. Publikujemy po raz pierwszy tamtą rozmowę. W jaki sposób trafił Pan na Wybrzeże? Mieszkaliśmy w Wilnie. Jednym z pierwszych transportów dotarliśmy do Białegostoku. Wtedy Polska to były tylko okolice Białegostoku i Lublina, to był bardzo wczesny rok 1944. Mama była lekarką. Ojciec umarł podczas wojny. Ostatecznie osiedliśmy w Sopocie. Mama wyszła za mąż drugi raz, też za wilniuka z pochodzenia, oficera na
     

16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze