Po drugiej stronie, czyli Australia na święta

WIELKI ŚWIAT \ Dziwne życie na antypodach

Grillowanie na plaży, gra w krykieta i windsurfing – to nie są letnie wspomnienia tęskniącego za latem autora, to po prostu sprawy, które kojarzą się przeciętnemu Australijczykowi z okresem świąteczno-noworocznym. Ludzie odczuwają tu chłód przy 25 stopniach Celsjusza, a kangury skazane są na nierówną walkę z samochodami. Był 20 kwietnia Roku Pańskiego 1770. 42-letni kapitan ­James Cook na barku HMS „Endeavour”, będącym w służbie króla Wielkiej Brytanii Jerzego III, wpłynął do pięknej zatoki (później Botany Bay) w miejscu zwanym dzisiaj Sydney.  Na wybrzeżu Cook spot­kał mieszkańców tej ziemi – Aborygenów – z którymi w krótkim czasie doszło do spięcia, Europejczycy i tubylcy nie potrafili dojść do porozumienia. Gdy w stronę przybyszów z Anglii poleciało kilka oszczepów, kapitan Cook
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze