Futrzaste bajki i horrory

„Hodowcy zwierząt futerkowych znaleźli się w trudniejszej sytuacji, bo przedtem wszystko im było wolno, i opowiadają różnego rodzaju bajki, bo to są bajki, żeby się obronić” – mówił Jarosław Kaczyński. We wtorek jego słowa potwierdził sąd. „Liczne zwierzęta posiadają rozległe obrażenia głowy i szyi, a także płaty wyskubanego futra i zdartej skóry na tułowiu. U niektórych rany są zasklepione ropą i strupami, w większości jednak są otwarte, nabiegłe krwią i widoczna jest tkanka mięśniowa” – takie panują realia na fermie norek Rajmunda Gąsiorka, związanego z PO bonzy przemysłu futrzarskiego, co ujawnili aktywiści z organizacji Otwarte Klatki. Gąsiorek oburzył się tym i pozwał ich do sądu, gdzie przekonywał, że „każdy hodowca kocha zwierzęta jak własne dzieci”. Sąd nie podzielił jego zdania i
     

70%
pozostało do przeczytania: 30%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze