Może i jeździli do Moskwy, teraz jeżdżą do Warszawy

W Polsce co jakiś czas pojawiają się sceptyczne komentarze na temat niektórych obecnych liderów białoruskiej opozycji – że jeździli do Moskwy, że mają powiązania z Rosją, co ma świadczyć o tym, że wszystko, co dzieje się na Białorusi, jest kontrolowane przez Kreml. Wniosek zatem jest taki, że Polska nie powinna się angażować w sprawy Białorusi. Rzeczywiście, jest tak, że przez lata reżim Łukaszenki uwięził, wyrzucił z kraju lub stłamsił jednoznacznie prozachodnią opozycję. W ostatnich miesiącach na pierwszy plan wyszli ci, którzy mieli lub mają związki z Rosją albo przynajmniej o Rosji wypowiadają się pojednawczo. Z tym że, jak widać, obecnie w niczym im to nie pomaga, Łukaszenkowski aparat represji zastosował wobec tej nowej
64%
pozostało do przeczytania: 36%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl