Mordercy z baru

W Augustowie w krótkim czasie znaleziono zwłoki wielu mężczyzn. Początkowo sądzono, że padli ofiarami nieszczęśliwych wypadków. W końcu odkryto prawdę. Za ich śmierć odpowiadała „grupa Trojanki”, czyli banda prymitywnych, ale brutalnych morderców.

Koszmarne wydarzenia rozegrały się na przełomie lat 60. i 70. W Augustowie co kilka miesięcy znajdowano zwłoki mężczyzn. Albo porzucone w lesie, albo wyłowione z jeziora. Ponieważ we krwi denatów stwierdzano alkohol, sądzono, że ulegli wypadkowi. Poza tym w kieszeniach mieli gotówkę, więc nikt nie brał pod uwagę rabunku. Tych „wypadków” było jednak zdecydowanie za dużo... Dlatego milicjanci zaczęli analizować fakty. Odkryli, co łączyło niemal wszystkie zdarzenia. W dniu zaginięcia ofiary

     

31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze