Internet to raczej nie miejsce dla ewangelizacji

Wielu duchownych w Polsce i na świecie z dobrej woli zakłada wideoblogi i inne profile w serwisach społecznościowych. Myślą, że takie są czasy, trzeba dotrzeć do młodzieży itd. Obawiam się, że przez internet nie da się nikogo prawdziwie nawrócić. Ewangelia niesie treści wymagające pewnego skupienia, pogłębiania wiedzy, to przekaz czasem trudny. Internet zaś to miejsce zgiełkliwe, gdzie przygniatająca większość poszukuje tylko kolejnych dawek dopaminy, czyli przyjemności. Owszem, jeden czy drugi duchowny może stać się znany, ale czy z tego coś dobrego wyniknie? Każdej osobowości internetowej łatwo się zagubić, gdy walczy o zasięgi lub po prostu ulega emocjom, bo internet od tego jest – od generowania emocji i zarabiania na tym. Internet, jeżeli

69%
pozostało do przeczytania: 31%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze