Mołdawia ma szansę otworzyć się na Zachód

fot. arch./d
fot. arch./d

WYWIAD \ Z JAKUBEM PIEŃKOWSKIM, analitykiem ds. Rumunii, Bułgarii i Mołdawii w programie Europa Środkowa w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (PISM), rozmawia PAWEŁ KRYSZCZAK

Rosja nie przejmuje się zwycięstwem Mai Sandu, gdyż uprawnienia prezydenta w Mołdawii są stosunkowo niewielkie. Dopóki prorosyjscy socjaliści są w stanie zapobiec powstaniu tam rządu prounijnego, dopóty Rosja jest w bezpiecznej sytuacji. Dla Kremla ważniejsze jest, by Mołdawia pozostała w „szarej strefie” i by Unia Europejska nie przeciągnęła Kiszyniowa na swoją stronę. Izolowana, biedna i skorumpowana Mołdawia to idealny scenariusz dla Rosji.

Ostatnie wybory prezydenckie w Mołdawii to już drugie starcie Igora Dodona oraz Mai Sandu. W 2016 r. triumfował przedstawiciel Partii Socjalistów Republiki Mołdawii, który zdobył w II turze 52 proc. głosów. Co się wydarzyło przez ostatnich kilka lat w Mołdawii, że społeczeństwo nie zdecydowało się na reelekcję Dodona?

W 

12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze