Bezkarni bandyci napadu stulecia

Pół wieku temu zrabowano w Warszawie ogromny łup. Do dziś sprawcy pozostają nieznani. Swego czasu krążyły plotki, że zrobili to esbecy.

Krótko przed Bożym Narodzeniem A.D. 1964 warszawiacy na potęgę robili zakupy w Centralnym Domu Towarowym (późniejszy Smyk) i zostawiali tam mnóstwo gotówki. Pieniądze z utargu każdego dnia przewożono na ul. Jasną, gdzie działał Narodowy Bank Polski. Odległość niewielka, ale i tak zachowywano poważne (jak na ówczesne czasy) środki bezpieczeństwa. 22 grudnia w kasach CDT zgromadzono ogromną sumę – niemal 1,5 mln zł. Po zamknięciu sklepu gotówkę wsadzono do jutowego worka, który zapakowano do osobowej warszawy. Konwój składał się z dwóch uzbrojonych strażników, towarzyszyła im

     

30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze