Nadal są w narodzie rachunki krzywd

fot. IPN/d
fot. IPN/d

PAMIĘĆ \ 50 lat od czarnego czwartku

Gdy usłyszeliśmy strzały, a później ludzkie jęki, zrozumieliśmy, że władza nie będzie zważać na nasze życie, zaczęliśmy się wycofywać – wspomina Waldemar Brygman, który w 1970 r. miał zaledwie 15 lat. Wycofać się nie zdążył. Chwilę później dosięgnęła go kula wystrzelona gdzieś zza jego pleców. Na Wybrzeżu jego los podzieliło wtedy blisko 1200 osób.

Protesty robotnicze i studenckie trwały już co najmniej od trzech dni, ale to dzień 17 grudnia 1970 r. nazwano czarnym czwartkiem. To tego dnia komuniści przy użyciu broni maszynowej bronili władzy ludowej przed tymże ludem, zabijając kilkadziesiąt osób. Do pacyfikacji protestów użyto 27 tys. żołnierzy, 550 czołgów, 750 transporterów opancerzonych, 108 samolotów i śmigłowców oraz 40 łodzi

30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze