Zasypani w drewnianej chacie

LAPONIA \ Zimowa chata w lesie

Za oknem ciemno. Absolutnie żadnego źródła światła. Poza majaczącym gdzieś nad nami księżycem. To właśnie jego delikatna łuna podkreśla ciemne zarysy przysypanych śniegiem choinek. Poza nimi nie widać jednak zupełnie nic. Fińska głusza w pełni. Przyniosłem trochę drewna. – Z drugiej strony skrzypiących drewnianych drzwi naszej chaty słychać miarowe skrzypienie butów o śnieżne zaspy. To Marcin. Dobrze, że wrócił. Martwiliśmy się już o niego. Zniknął jakiś czas temu i długo nie wracał. – Drzewo trzeba by tylko troszkę osuszyć przy ogniu, bo całe w śniegu…

– Ale Marcin… – zawieszam na chwilę wypowiedź, oczekując, aż w naszej ogrzanej ciepłem trzaskającego ognia izbie pojawi się wreszcie twarz zziębniętego kumpla.

17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze