Zabił, ale ile razy?

Wpadł, gdy palił poćwiartowane zwłoki żony. W śledztwie odkryto, że Franciszek Lange z Poznania mógł zabić znacznie więcej kobiet.

Wieczorem 3 sierpnia 1934 r. mieszkańcy Fałkowa koło Gniezna zauważyli ogień na polu – płonęło zboże. Ruszyli ratować dobytek sąsiadów, a gdy dobiegali na miejsce, zobaczyli dwóch uciekających mężczyzn. Po ugaszeniu pożaru gospodarze zobaczyli przerażający widok – na pogorzelisku leżały resztki walizek, z których wypadły fragmenty ludzkiego ciała. Zawiadowca ze stacji kolejowej w Fałkowie od razu sobie przypomniał, że kilka godzin wcześniej z pociągu z Poznania wysiedli dwaj nieznajomi i nieśli ciężki bagaż. Starszy z nich wkrótce pojawił się ponownie, aby odebrać z przechowalni wielką walizkę.

Ponieważ intruzi uciekli w kierunku

     

31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze