Rozerwać pończochy… ortopedyczne!

fot. Jarosław Budzyński/d
fot. Jarosław Budzyński/d

TEATR \ Upust nieokiełznanej miłości do sztuki

„Kwartet” Ronalda Harwooda to oczywiście dobra zabawa, trochę humoru i urok słodko-gorzkiej opowieści o przemijaniu, na którą nie mamy ochoty wyrażać zgody. Ale tekst ten w wykonaniu Warszawskiej Opery Kameralnej na scenie Basenu Artystycznego to coś znacznie więcej – to pokaz siły optymizmu i werwy artystów instytucji brawurowo kierowanej przez Alicję Węgorzewską-Whiskerd.

W spektaklu w reżyserii Grzegorza Chrapkiewicza wystąpili: Olga Bończyk, Alicja Węgorzewska, Ryszard Minkiewicz i Maciej Miecznikowski. Tytułowy „Kwartet” to nie tylko słynny fragment z opery „Rigoletto” Giuseppe Verdiego, ale czwórka śpiewaków operowych na emeryturze, którzy mieszkają w luksusowym domu spokojnej starości. Ich spokój jednak zostaje zakłócony, gdy

     
39%
pozostało do przeczytania: 61%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze