Superprodukcja

#NiecodziennyWehikułCzasu

16 marca minęło dokładnie 120 lat od premiery „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego. Dziś mało kto pamięta, że ten młodopolski dramat po raz pierwszy wystawiano na krakowskiej scenie w atmosferze sensacji.

Był ranek 23 listopada 1900 r. Z bronowickiego domu malarza Włodzimierza Tetmajera chwiejnym krokiem wytaczali się ostatni z gości bawiący się na weselu Lucjana Rydla i Jadwigi Mikołajczykówny. Jednych wymęczył wypity alkohol, innych wyczerpały żywiołowe tańce. Na tle słaniających się na nogach amatorów mocnych trunków i ludowych oberków wyróżniał się Stanisław Wyspiański. On tej nocy ani nie pił, ani nie tańczył. Trzymał się na uboczu, grając rolę niemego świadka toczących się wokół wydarzeń. Wsłuchiwał się w urywki rozmów

     

17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze