Sousa wystartował w stylu Brzęczka

PIŁKA NOŻNA \ Po meczach z Węgrami i Andorą oraz przy absencji Roberta Lewandowskiego obawy o wynik z Anglią są więcej niż uzasadnione

Wiemy tyle, że nic nie wiemy – to słynne powiedzenie pasuje jak ulał do pierwszych dwóch meczów eliminacyjnych polskich piłkarzy pod wodzą Paula Sousy. Poza nowym ustawieniem w obronie i debiutantami, przez 180 minut gry niezauważalna jest jakakolwiek różnica względem epoki Jerzego Brzęczka. Przed nami jeszcze arcytrudny mecz z Anglią, a zegar przed Euro tyka.

Miał być efekt nowej miotły? Nie nastąpił. Rewolucyjne ustawienie z trójką obrońców i dwoma wahadłami? Wciąż walimy głową w mur, a więcej w naszych akcjach przypadku niż wyćwiczonych schematów. Trójka napastników wyszła, by postraszyć Andorę? Jedyny logiczny ruch nowego selekcjonera, tylko co z tego, gdy współpraca Roberta Lewandowskiego z Arkadiuszem Milikiem

     

10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze