Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Morskie farmy wiatrowe – to bezpieczeństwo energetyczne, nie tylko ekologia

Dodano: 23/04/2021 - Numer 2911 - 23.04.2021

ENERGETYKA \ Chociaż kwestie środowiskowe są jednym z kluczowych powodów, dla których na świecie zaczęto rozwijać morskie farmy wiatrowe, to korzyści z nich płynących jest jednak znacznie więcej i rozciągają się daleko poza sprawy ściśle związane z klimatem.

Na początek warto rozprawić się z dość powszechnie funkcjonującym mitem, mówiącym o tym, że farmy wiatrowe zaburzają krajobraz. Chociaż wysokość morskich wiatraków często przekracza ćwierć kilometra, a rozpiętość ich łopat to ponad 100 metrów, to w żaden sposób nie wpływają one na krajobraz, dlatego że farmy są na tyle oddalone od linii brzegowej, że nie sposób je dostrzec z plaży. Ich wielkość ma natomiast uzasadnienie ekonomiczne – większe turbiny efektywniej wykorzystują przestrzeń i mniej oddziałują na środowisko.

A przecież  konieczność ograniczenia wpływu na środowisko jest głównym celem polskiej transformacji energetycznej: od scentralizowanej i zdominowanej przez wysokoemisyjne elektrownie na węgiel kamienny i brunatny do prosumenckiej, bardziej rozproszonej i opartej na nisko- i zeroemisyjnych źródłach odnawialnych, takich jak wiatr i słońce.

We wrześniu 2020 r. rządy państw UE wyznaczyły nowe cele dotyczące klimatu i energii na 2030 r., które zakładają m.in. ograniczenie emisji gazów cieplarnianych w krajach Wspólnoty o co najmniej 55 proc. oraz dążenie do osiągnięcia neutralności emisyjnej do 2050 r.

Dla Polski jedna z dróg do tego celu prowadzi przez Bałtyk. Lokalizowane na morzu turbiny farm wiatrowych korzystają bowiem z odnawialnego źródła energii, jakim jest wiatr, i dzięki temu w procesie produkcji prądu nie emitują dwutlenku węgla do atmosfery. Z tego powodu morskie farmy wiatrowe stały się jednym z najszybciej rozwijających się źródeł energii – najpierw w Europie, a obecnie na niemal całym już świecie. Wybudowanie na naszym morzu 8–11 GW mocy z morskich farm wiatrowych do 2040 r., co zakłada najnowszy projekt Polityki Energetycznej Polski do 2040 (PEP2040), oznacza ograniczenie przez Polskę emisji od 25,7 do 35,3 milionów ton CO2 rocznie.

To ogromna poprawa jakości powietrza, a co za tym idzie również korzyści dla naszego zdrowia.

W ostatnich latach źródła odnawialne, takie jak wiatr i słońce, w coraz większym stopniu zyskują przewagę kosztową nad innymi formami pozyskiwania energii. Potencjał do spadku cen energii z farm morskich jest nadal duży ze względu na stały rozwój technologii. Turbiny są bardziej wydajne niż jeszcze kilka lat temu, a wieże, na których są montowane, są coraz wyższe, dzięki czemu morskie wiatraki docierają do bardziej wietrznych rejonów atmosfery. Dzięki temu prąd z Bałtyku będzie stawał się coraz tańszy w produkcji.

Rozwój morskiej energetyki wiatrowej jest też szansą na utrzymanie dynamiki polskiej gospodarki, zwłaszcza w czasach spowolnienia spowodowanego pandemią. Szacowany na ponad 130 mld zł program budowy farm morskich do 2040 r. ma być impulsem rozwojowym dla przemysłu stoczniowego i całej gospodarki. To olbrzymia szansa dla polskich firm. Ocenia się, że przy wytworzeniu sprzyjającego otoczenia regulacyjnego, wykorzystaniu pełnych mocy wytwórczych i założeniu wygrywania wszystkich przetargów udział polskich przedsiębiorstw, tzw. local content, w łańcuchu dostaw wynoszący obecnie  ok. 10–20 proc. może wzrosnąć do 50, a nawet 60 proc.

 Nie bez znaczenia jest też fakt, że elektrownie wiatrowe na Morzu Bałtyckim zwiększą bezpieczeństwo energetyczne Polski, zastępując wyeksploatowane elektrownie węglowe.

Artykuł powstał przy współpracy z ARP

     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze