Optymizm międzygatunkowy

PODRÓŻE PO POLSCE \ Pandemia pandemią, a życie toczy się dalej

Tuż po szczycie trzeciej fali koronawirusa w Bieszczadach niewesoło. Wiadomo już było, że majówki nie będzie. Drugiej z rzędu, a wyjazdy na majówkę to były tu co roku turystyczne żniwa. Jadąc sprawdzić, jak wygląda epidemia na krańcu Polski, przekonałem się jednak, że choć lekko nie jest, optymizm wygrywa. Nie tylko u ludzi, nawet drzewo mówiło mi po ludzku: „Będzie dobrze”.

W połowie kwietnia niby wiosna, a z każdym dniem zimniej. Spadło tyle śniegu, że leżało go jeszcze kilkadziesiąt centymetrów w dolinach, a do leśnych składów drewna leśnicy musieli odśnieżać drogi. Przyroda już chciałaby rosnąć, rozmnażać się, kwitnąć, ale w śniegu śpi. Dlatego trzeba dokarmiać pszczoły, bo już się pobudziły, a ponieważ nawet wierzby

     

12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze