Nad wspólnym bajorkiem

Dumam sobie, spacerkiem idąc po Gocławiu,

o czapli, co nie chciała partnera w żurawiu.

Wspólny cel było widać, kiedy w stawie się tapla,

gdy chciał żuraw, nie chciała pojednania z nim czapla.

I nieważne, że zbiera wokół wrogie się ptactwo,

z prawej grozi inercja, z lewej strony lewactwo.

To z kolejnych przymiarek ewidentnie wynika,

że nie uda się wybrać im wspólnego rzecznika.

Że są w sporze zapiekli i w ambicjach zażarci,

wybrać kogoś próbują, no to im się nie farci.

Trwa kontredans, a w myślach mych pojawia się troska,

że nam swego rzecznika da Bruksela... lub Moskwa!

     

95%
pozostało do przeczytania: 5%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze