fot. Rafał Guz/PAP

Reforma Gowina to zwijanie państwa

numer 1932 - 23.01.2018Polska

WYWIAD Z ALEKSANDREM TEMKINEM, działaczem społecznym, filozofem oraz przewodniczącym ruchu społecznego i stowarzyszenia Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej, rozmawia JACEK LIZINIEWICZ

Wbrew zaklęciom Jarosława Gowina humanistyka jest silnie zagrożona. Procesy te zostały zresztą zapoczątkowane przez Barbarę Kudrycką. Niektóre zapisy ustawy Jarosława Gowina wskazują na chęć domknięcia tamtej reformy. Ich wdrożenie doprowadzi nas do zapaści społecznej, kulturalnej, a ostatecznie również gospodarczej.

Nie ukrywa Pan krytycznego stosunku do reformy Jarosława Gowina. Dlaczego ta reforma jest z Pana punktu widzenia nie do przyjęcia?

Jarosław Gowin w wywiadzie dla „Liberté” w 2013 r. powiedział, że cieszy się z tego, iż państwo bankrutuje. Wypowiadał te słowa jeszcze pod poprzednią polityczną banderą, ale nie zmienia to faktu, że taka wypowiedź nie padła ani wcześniej, ani później z ust żadnego polskiego polityka. Ja uważam, że tam, gdzie bankrutuje państwo, zyskują grupy oligarchiczne. Niestety, czeka to również polskie uczelnie, których reforma wynika z tego ideologicznego założenia Jarosława Gowina.

Jakie są główne zarzuty Pana środowiska wobec tej reformy?

Zakłada ona wycofanie się państwa z odpowiedzialności za kształcenie Polaków i oddaje władzę nad uczelniami oligarchicznym grupom skupionym wokół władz rektorskich. To są dwa najważniejsze problemy reformy. Na naszej konferencji prasowej mówiliśmy, że ten projekt to brudny deal min. Gowina z rektorami. Reforma przedstawiana jest jako wielki skok modernizujący Polskę, co jest groteską. Jej podstawowym założeniem jest oddanie pełni władzy nad uczelniami rektorom, którzy będą poza jakąkolwiek kontrolą.

Jakąkolwiek?

W zasadzie tak. Rektorzy będą autorytatywnie mianowali i odwoływali dziekanów, których do tej pory wybierały rady wydziałów. Będą mogli swobodnie zwalniać pracowników. Związki zawodowe na uczelniach nie będą miały praktycznie nic do powiedzenia. Dlatego przeciwko ustawie Gowina zdecydowanie protestuje NSZZ „Solidarność”. Rektorom pozwala się na pełną samowolę w polityce finansowej. To wprowadzanie mechanizmów korupcjogennych.

Mają zostać powołane rady uczelni.

Istnieje duże zagrożenie, że rady te będą się składały z byłych rektorów oraz zaprzyjaźnionych z nimi samorządowców i biznesu. Grozi to pełną oligarchizacją porządków na uczelniach. Tymczasem ta rada, złożona z przedstawicieli miejscowego establishmentu, będzie opiniowała i kontrolowała politykę finansową. Mało tego, to ta grupa będzie wskazywała dwóch kandydatów na rektora, co całkowicie zamrozi układy uczelniane. Otrzymamy system, w którym byli rektorzy i ich koledzy oceniają obecnych rektorów i namaszczają przyszłych rektorów. To oznacza, że nigdy nic się już nie zmieni na polskich uczelniach.

A kto będzie wybierał rady?

Rady będzie wybierał senat uczelni, ale ustawa nie określa tego, kto będzie wskazywał senatowi kandydatów. Jest to celowe niedomówienie. Niestety ten akt prawny tworzy zamknięty krąg ludzi, którzy będą dzierżyli władzę na uczelni, nie musząc się przy tym liczyć ani z głosem studentów, ani ze zdaniem pracowników naukowych. Ustawa przygotowana została pod tę wąską grupę ludzi.

Musimy przerwać spektakl wokół tego projektu, który minister przedstawia jako rewolucyjny. Jeśli spojrzymy na listę osób tworzących tę „rewolucję”, znajdziemy na niej tych samych ludzi, którzy odpowiadają za stan, w jakim uczelnie znajdowały się w ostatnim 20-leciu. Komedia polega na tym, że osoby, które same tworzyły obowiązujące dziś prawo uczelniane, mówią o potrzebie jego zrewolucjonizowania



zawartość zablokowana

Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się