Być gwiazdą areny

#Niecodzienny WehikułCzasu

Walki gladiatorów były jednym z najbardziej charakterystycznych elementów kultury starożytnego Rzymu. Owiane legendą  pojedynki niewolników toczone na arenach ku uciesze żądnego krwi tłumu są obowiązkowym elementem każdego filmu należącego do nurtu tzw. kina sandałowego. Tyle tylko że wśród zawodników często znajdowali się też wolni ochotnicy... obojga płci.

Zacznijmy od wyjaśnienia pewnego nieporozumienia. Gdy lud rzymski żądał „chleba i igrzysk”, niekoniecznie chodziło mu o walki gladiatorów. Te odbywały się dość rzadko – kilka razy do roku w samym Rzymie. Jeśli ktoś był zajadłym miłośnikiem krwawego sportu, to aby cieszyć się ulubioną rozrywką, musiał pielgrzymować po mniejszych miastach i oglądać występy wojowników na tamtejszych arenach. Co więcej, wstęp na widownię

     

18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze