Gangsterzy dilowali za… kratkami

KRONIKA ZBRODNI \ Jak mokotowscy zarabiali w areszcie

Po rozbiciu grupy mokotowskiej brutalni bandyci trafili za kratki. Ale w areszcie „Lepa” stworzył – razem z „Arczim”, „Wojtasem” i innymi kumplami – szajkę, która handlowała narkotykami wśród osadzonych. Pomagał im słynny „Słowik”, swego czasu rządzący gangiem pruszkowskim. Mogli długo bezkarnie działać, bo skorumpowali wielu strażników, pomagały im też adwokatki. Wpadli, gdy sypnął ich jeden ze wspólników.

Chociaż mieli już orzeczone surowe kary za wcześniej popełnione zbrodnie i czekali na kolejne wyroki, to podczas pobytu za kratkami zdołali zorganizować dostawy narkotyków do aresztu śledczego na warszawskiej Białołęce, rozprowadzali prochy wśród osadzonych, mieli wyznaczone role, dzielili się zyskami. Oczywiście nie byłoby to możliwe bez współpracy ze

     

11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze