Transformacja energetyczna dobrze przemyślana i policzona

fot. Marcin Pegaz/Gazeta Polska
fot. Marcin Pegaz/Gazeta Polska

KONGRES 590 \ Neutralność emisyjna wymaga racjonalnego podejścia

Od transformacji energetycznej nie ma odwrotu. Polska energetyka musi iść w kierunku nisko- i zeroemisyjnych źródeł wytwarzania. Wyzwaniom, które są z tym związane, jest w stanie sprostać tylko silny, zintegrowany koncern multienergetyczny, który powstanie z połączenia
PKN Orlen z Grupą Lotos i PGNiG – mówił podczas Kongresu 590 Jan Szewczak, członek zarządu PKN Orlen ds. finansowych. – W Orlenie inwestycje w zieloną energetykę mamy dobrze przemyślane i dokładnie policzone – podkreślił.

Uczestnicy debaty byli zgodni, że w ciągu najbliższych lat polska energetyka będzie w znacznym stopniu bazowała już na zielonych źródłach. Zanim jednak będą one odgrywały dominującą rolę w systemie elektroenergetycznym, potrzebne jeszcze będzie utrzymywanie na odpowiednim poziomie konwencjonalnych źródeł energii.

Orlen analizuje,wytyczając własne szlaki

– Kluczowe w realizacji celu osiągnięcia neutralności emisyjnej jest, by do transformacji energetycznej podchodzić racjonalnie, opierać się na wyliczeniach ekonomicznych – podkreślił Jan Szewczak. Jego zdaniem rosnące ceny uprawnień do emisji CO2 stwarzają ryzyko opanowania rynku przez kapitał spekulacyjny, czego efektem będą problemy wielu przedsiębiorców, szczególnie najmniejszych.

– PKN Orlen myśli perspektywicznie. Mieliśmy odwagę podjąć w ubiegłym roku decyzję o zakupie 19 mln praw do emisji CO2. Dzięki temu w I kwartale tego roku wykazaliśmy ok. 600 mln zł dodatkowego zysku EBITDA LIFO. Za każde z praw płacimy średnio po 24 euro. Dziś na rynku ich cena wynosi już ponad 60 euro, a nie mam wątpliwości, że niedługo będzie to ponad 100 euro. Tanie prawa do emisji CO2 kupiliśmy na trzy lata, co oznacza, że do połowy 2023 r. nasze koszty działalności rafineryjnej, petrochemicznej i energetycznej będą znacznie niższe, niż gdybyśmy musieli je nabywać po obecnych cenach – podkreślił Szewczak.

Powołując się na światowe przykłady, przedstawiciel PKN Orlen mówił, że niezbędne, by ograniczyć podatność na ryzyka i wahania rynkowe, jest dywersyfikowanie działalności. – Obserwujemy i analizujemy na bieżąco procesy przekształceń w koncerny multienergetyczne, które miały już miejsce i które wciąż są prowadzone w Europie i na świecie. Największe spółki sektora paliwowego aktywnie uczestniczą w procesie transformacji energetycznej, rozszerzając zakres swojej działalności o kolejne obszary związane z energetyką. Inwestycje w odnawialne źródła energii, zwłaszcza wiatr i słońce, odgrywają coraz większą rolę w energetyce, zwłaszcza dla koncernów multienergetycznych. Rozwój PKN Orlen w kierunku takiego koncernu nie jest więc ewenementem – zaznaczył. – Niemniej, wytyczamy własne szlaki, podejmując optymalne decyzje i działania w kontekście aktualnej pozycji firmy i rynków, na których działamy. Warto również zaznaczyć, że rozwój firm w kierunku koncernów multienergetycznych najczęściej odbywa się za sprawą aktywności M&A, pozwalającej na integrację wokół pełnego łańcucha wartości w energetyce. I my także w ten sposób działamy, konsekwentnie dążąc do przejęcia Grupy Lotos i PGNiG – podkreślił Jan Szewczak.

Brak pieniędzy to mit

Paweł Strączyński, wiceprezes zarządu Banku Pekao, wyjaśniał, że dla zachowania bezpieczeństwa energetycznego kraju potrzebne jest jeszcze utrzymanie konwencjonalnych źródeł energii. – Trudno sobie wyobrazić, by w ciągu nadchodzących 20 lat polska energetyka była w pełni gotowa do przejścia na zielone źródła – wskazywał. Z drugiej strony nasz kraj w najbliższym dwudziestoleciu będzie stopniowo zwiększać w miksie energetycznym udział energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych. – W perspektywie 2030 r. udział OZE w konsumpcji finalnej energii brutto ma wzrosnąć do co najmniej 23 proc., a więc niemal podwoić się w stosunku do poziomu z początku dekady – wskazał Strączyński.

Z uwagi na olbrzymią skalę transformacja energetyczna nie może udać się bez aktywnego udziału instytucji finansowych. – Mitem jest, że w Polsce brakuje pieniędzy na transformację energetyczną. Największym wyzwaniem dla rozwoju procesu jest raczej pewna „niedojrzałość projektów”, a więc niedostosowanie ich do wymagań, będące pokłosiem gwałtownego przyspieszenia transformacji energetycznej – zaznaczył Strączyński.

Zwrócił również uwagę na niepewność otoczenia regulacyjnego. Inwestorzy nie są np. pewni przyszłego statusu niektórych technologii czy źródeł energii.

Przedstawiciel banku powiedział również, że Pekao chce finansować rozwój OZE oraz podmioty z branż nowych technologii, a także brać aktywny udział w rządowych i unijnych programach odbudowy i transformacji klimatycznej. – Naszą aspiracją w tym zakresie jest organizacja finansowania dla nowych zrównoważonych projektów na kwotę co najmniej 30 mld zł w latach 2021–2024. Sektor finansowy jest przygotowany do finansowania transformacji energetycznej. Najpierw należy jednak wyeliminować najważniejsze ryzyka, przede wszystkim kwestie regulacyjne, wymagające rozstrzygnięcia na poziomie unijnym – podkreślił.

Zdaniem wiceprezesa zarządu Banku Pekao transformacja energetyczna, poza oczywistymi wyzwaniami, jest także ogromną szansą dla Polski, którą należy wykorzystać.

Transformacja okiem Polski lokalnej

O ekologicznych aspektach działalności samorządu mówił Andrzej Kulig, dyrektor Departamentu Ochrony Środowiska w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Podkarpackiego. Wskazał, że proekologiczne działania obejmują nie tylko dekarbonizację, ale także takie obszary, jak gospodarka wodno-ściekowa czy ograniczanie powstawania odpadów, co można osiągnąć przez odpowiedni cykl życia produktów. – Choć większość dyskusji dotyczących Zielonego Ładu sprowadza się do kwestii klimatycznych, nie jest to jedyny cel przemian – przypomniał Kulig. Jego zdaniem głównym problemem z punktu widzenia społecznego jest zapewnienie godziwych warunków życia mieszkańców. – Europejskie prawo, dostosowane do całkiem odmiennych realiów panujących w krajach zachodnich, nie ułatwia zmian w polskich aglomeracjach – wskazywał dyrektor.

Według niego bez dalszego rozwoju technologii pozyskiwania i magazynowania energii nie da się mówić o prawdziwej rewolucji. Jak zaznaczył, obecna moda na fotowoltaikę nie rozwiąże wszystkich problemów w skali kraju. – Usiłujemy zbyt szybko skoczyć do przodu, nie mając potencjału technologicznego – stwierdził Andrzej Kulig.

     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze