Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

„Nowe oblicze Greya”, czyli ochy i fochy

Dodano: 13/02/2018 - numer 1950 - 13.02.2018
Seria filmów o Greyu przyniosła nam psychologiczny obraz bohatera, którego spójność porównać można ze spontanicznym koncertem przedszkolaków, którym dajemy dowolne instrumenty. Przywołanie dzieci nieprzypadkowe – z „Nowego oblicza Greya” dowiemy się, że seks może prowadzić do ciąży. Odkrywcze, prawda? Ubolewaliśmy na łamach „Codziennej” nad tym, że historia Greya jest nieudaną próbą połączenia dramatu psychologicznego z erotykiem. Że taki filmowy miks musi być skazany na porażkę, bo albo banalizuje się traumy, albo upadla seks. Trzecia część serii jest już innym rodzajem gimnastyki. I nie chodzi tylko o sceny łóżkowe. Tym razem twórcy proponują nam zestawienie mdławej historyjki miłosnej z karkołomnymi próbami zbudowania scen akcji rodem z thrillera. Świeżo poślubiona para młoda,
     

35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze