„Pinokio” – żeby tylko w tańcu nie odpadł nos

Dodano: 22/04/2024 - Numer 3669 - 22.04.2024
Ewa Krasucka/TWON
Ewa Krasucka/TWON

Choć to adaptacja baletowa, a nie literacka, to jednak nadal pokazujemy, że zło jest złem, a Pinokio mimo swoich perypetii stara się być coraz lepszy. Za chwilę wchodzisz na scenę Teatru Wielkiego–Opery Narodowej w Warszawie, gdzie zatańczysz Pinokia w spektaklu o tym tytule w choreografii Anny Hop. Gdzie jest Twój nos? On przecież dopiero urośnie. Musisz poczekać… Czy nie martwisz się, że jak już urośnie, to odpadnie Ci w trakcie tańca? Nie chcę zdradzać zbyt wielu tajników, ale nie, nie martwię się. Ciało tancerza jest bardzo elastyczne. A Ty grasz przecież chłopca, który jest… z drewna! To bardzo nietypowe, mam rację? Tak. Przez większą część przedstawienia moje ruchy nie będą tak płynne jak np. w klasycznym balecie, ale taniec

     

28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze