Mokre roboty z kraju matrioszek

numer 1971 - 09.03.2018Publicystyka

Otrucie byłego pułkownika GRU, podwójnego agenta, od kilku dni nie schodzi z czołówek brytyjskich mediów. „To akt wojny!” – grzmi w parlamencie Boris Johnson. Skąd to oburzenie? Przecież w ostatnich latach przysyłani z Rosji zabójcy robili w Zjednoczonym Królestwie, co chcieli. Scotland Yard i politycy udawali, że nie widzą serii zabójstw. Ściganie tych morderców oznacza otwarty konflikt z Moskwą. Skrytobójstwa dokonywane w innych krajach, także na obcych obywatelach, to naturalny element polityki Rosji.

Siergiej Skripal miał zdradzić brytyjskiemu wywiadowi wielu agentów GRU na Zachodzie. Przynajmniej za to go skazano na kolonię karną. Zdegradowany pułkownik wyszedł na wolność wcześniej tylko dlatego, że wymieniono go wraz z trzema innymi skazanymi szpiegami na nielegałów rosyjskiego wywiadu zatrzymanych w USA. Podczas gdy samolot ze szczęśliwym Skripalem lądował w Londynie, Władimir Putin publicznie obiecywał śmierć innemu oficerowi, który zbiegł na Zachód i wydał tzw. siatkę Anny Chapman. „Zdrajcy zawsze źle kończą” – stwierdził prezydent Rosji, dodając coś jeszcze o zdychaniu pod płotem. Kilka lat później wspomniany oficer zmarł w USA w tajemniczych okolicznościach.

Kreml może długo czekać, ale nie zapomina. Przekonał się też o tym sam Skripal. Cóż z tego, że był już skazany, odsiedział część wyroku i został ułaskawiony oraz wymieniony. Uderzając w tego byłego oficera GRU, Putinowskie służby dają do zrozumienia, że już nikt, kto poważył się zdradzić Rosję i ZSRS, nie może się czuć bezpiecznie. Niezależnie od tego, co potem robił i kim jest teraz. Szczególnie odnosi się to do Wielkiej Brytanii, która stała się ulubionym miejscem azylu dla uchodźców z Rosji, od oficerów sowieckich służb poczynając, na oligarchach jelcynowskiej ery kończąc.

Pod „opieką”

Jej Królewskiej Mości

W listopadzie 2006 r. zmarł były oficer FSB Aleksandr Litwinienko, został śmiertelnie napromieniowany po wypiciu herbaty z polonem-210 podczas spotkania z kilkoma Rosjanami w centrum Londynu. Dokładnie rok później Oleg Gordijewski, były pułkownik KGB, podwójny agent MI6, który w lipcu 1985 r. zbiegł do Wielkiej Brytanii, został zabrany karetką i w szpitalu spędził 34 godziny. Później twierdził, że został otruty talem. W sierpniu 2010 r. znaleziono zwłoki Garetha Williamsa, który zajmował się w brytyjskim wywiadzie powiązaniami przedstawicieli rosyjskich władz z międzynarodowym handlem narkotykami. Ciało było nagie i zapakowane do walizki stojącej w mieszkaniu operacyjnym MI6. Śledztwo nie przesądziło, czy było to morderstwo. Były oficer wywiadu sowieckiego Borys Karpiczkow nie ma jednak wątpliwości, że Williamsa zamordowali Rosjanie. W listopadzie 2012 r. Aleksandr Pierieplicznyj, 44-letni bankowiec, który ujawnił korupcyjne interesy Kremla, nagle upadł podczas joggingu. Oficjalnie – atak serca. Pierieplicznyj dostał azyl w 2009 r. Pomagał szwajcarskim śledczym prowadzącym dochodzenie ws. prania pieniędzy przez urzędników i oficerów z Moskwy. Wiedział też dużo o sprawie śmierci Siergieja Magnickiego. Choć okazał się czwartą osobą składającą zeznania jako świadek w sprawie Magnickiego, która zmarła w dziwnych okolicznościach, policja nie dopatrzyła się niczego podejrzanego. Jednak w maju 2015 r. wznowiono śledztwo, zamknięte w 2012 r. po tym, jak w czasie laboratoryjnych testów znaleziono w żołądku zmarłego ślady substancji pozyskanej z niezwykle rzadkiej, silnie trującej rośliny.

Seryjny samobójca szczególnie aktywny okazał się w otoczeniu zaprzysięgłego wroga Putina Borysa Bieriezowskiego. Zdaniem amerykańskich służb w większości przypadków były to zamachy dokonane przez rosyjskie służby. W 2003 r. na atak serca zmarł prawnik Stephen Moss, w 2004 r. zginął w katastrofie śmigłowca Stephen Curtis. Obaj prawnicy pomagali Bieriezowskiemu wyprowadzać pieniądze z Rosji do Wielkiej Brytanii. W lutym 2008 r



zawartość zablokowana

Autor: Antoni Rybczyński


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się