​„Newsweek” dokonał „odkrycia”. W jawnych informacjach

numer 1973 - 12.03.2018Polska

MANIPULACJA Jak się kreuje pseudoafery, zademonstrowali właśnie dziennikarze „Newsweeka”. Informacje o majątku Mateusza Morawieckiego są publicznie znane, ale dziennikarzom śledczym z redakcji kierowanej przez Tomasza Lisa wystarczyło, aby dokonać sensacyjnego odkrycia. Nie zawahali się zaatakować nawet najbliższych premiera.

O tym, że „Newsweek” szykuje publikację dotyczącą majątku Mateusza Morawieckiego, było wiadomo od kilku dni, gdy do Wrocławia zawitali dziennikarze tego tygodnika i krążyli po mieście, próbując zdobyć jakieś informacje.

Szczególnie mocno interesowali się działalnością gospodarczą żony premiera – Iwony Morawieckiej. Nachodzili znajomych państwa Morawieckich, podpytywali pracowników firm działających po sąsiedzku. – Szukali po omacku, na zasadzie „a może coś się trafi” – twierdzi nasz rozmówca.

Spekulacje potwierdził wczoraj Tomasz Lis, który na Twitterze zaprezentował okładkę najnowszego numeru tygodnika. Ze zdjęciem szefa rządu oraz skandalicznym tytułem: „Gdzie Morawiecki ukrył swoje miliony”. Kuriozalnie brzmi zapowiedź materiału: „Premier przez lata robił wszystko, żeby ludzie nie dowiedzieli się, ile ma mieszkań, domów i jakie oszczędności”. Morawiecki premierem jest od trzech miesięcy.

Więcej zdradził serwis NaTemat.pl. „Nowy »News­week« ujawnia nieznane oblicze Mateusza Morawieckiego. Tygodnik odnalazł kilka nieruchomości, które Morawiecki miał ukryć przed opinią publiczną” – czytamy w zapowiedzi materiału. W jaki sposób rzekomo ukrył? Premier miał „w sprytnym manewrze przepisać część majątku na swoją żonę Iwonę Morawiecką”.

To dość toporna żonglerka powszechnie znanymi faktami nasycona sensacyjnym tonem. Jak mówi „Codziennej” osoba znająca kulisy sprawy, rozdzielność majątkowa w świecie polityki i bankowości nie jest czymś nadzwyczajnym. – Przede wszystkim jednak finanse premiera są jawne – podkreśla nasz rozmówca. – Pieniądze inwestuje on w Polsce, nie są nigdzie ukrywane – dodaje.

Nie pierwszy raz „News­week” konstruuje swoje artykuły w podobny sposób. Oto fragment innego tekstu z tygodnika. „Pojechałam w rodzinne strony Beaty Szydło sprawdzić, jak podnosi się z politycznej porażki” – napisała dziennikarka Renata Grochal w pierwszym zdaniu. „Mąż Beaty Szydło nie chce rozmawiać. Gdy uznaje, że jestem zbyt namolna i zadaję za dużo pytań, otwiera bramę i wypuszcza owczarka niemieckiego”. Dalsza część powyższego artykułu „Newsweeka” z początku lutego jest oparta na pomówieniach i plotkach.



 



Autor: Grzegorz Broński