Sieć ludzi dobrej woli

numer 2002 - 16.04.2018Luzem

Równie ważnym problemem co schronienie było wyżywienie Żydów. Chleb, cebula, kasza i czosnek były przeważnie w każdym wiejskim gospodarstwie, ale dużo produktów trzeba było kupować i nosić, jeśli schron był poza domem. Wymagało to nie lada inwencji. Poza tym zakupy robiło zawsze kilka osób, tak żeby nie wzbudzić podejrzeń co do ich wielkości.

Jerzy Matus ze Stronnictwa Ludowego miał ważne zadanie w Radzie Pomocy Żydom. Wyjeżdżał w teren, zachęcał i przekonywał do pomagania im. Szybko pojawiły się efekty tej akcji. W powiecie limanowskim w Woli Skrzydlańskiej Władysław Hyziak i Władysław Kozak ukryli u siebie rodzinę Grublów, którą później przyjęła Helena Pazdur. W Stróżach w tej samej gminie Maciej Sieja przez długi czas ukrywał Żyda Eichorna, który aż do końca okupacji przejmowany był przez różnych sąsiadów. Przemyślne były metody ukrywania Żydów i znajdowania dla nich schronów. Stodoły z kilkoma wejściami, stajnie z podkopami, strychy z przepierzeniami z desek, podnoszone deski podłogowe, podkopy, leśne bunkry z dwoma wyłazami – to tylko niektóre przykłady. Pomysłowość Polaków w warunkach zagrożenia była ogromna.

Równie ważnym problemem co schronienie było wyżywienie podopiecznych



zawartość zablokowana

Autor: Małgorzata Kulisiewicz


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się