Ukraińska misja Komorowskiego

KOMENTARZ \ KIJÓW W OBJĘCIACH KREMLA

Numer 205 - 12.05.2012Świat

Bronisław Komorowski pozoruje działania w obronie demokracji na Ukrainie. Ostatni apel w sprawie zmiany ukraińskiego prawa nie ma znaczenia, jest tylko nieudolną próbą ratowania twarzy po kompromitacji z wyjazdem do Jałty.

Od początku prezydentury Komorowski swoimi działaniami konsekwentnie wzmacnia Wiktora Janukowycza, m.in. ułatwiając mu wodzenie za nos Zachodu ws. Tymoszenko (której wczoraj notabene ukraińska prokuratura zapowiedziała postawienie zarzutów zlecenia morderstwa). Taka polityka pogłębia izolację Ukrainy i wpycha ją w objęcia Rosji.

Komorowski zaapelował o zmianę ukraińskiego prawa, na którego mocy skazano Julię Tymoszenko. Dlaczego dopiero teraz? Czy jego apel może cokolwiek zmienić? Nie może. Janukowycz już mógł, a nawet – jak zapewniał – miał zmienić prawo na jesieni ub.r. Przez kilka miesięcy po skazaniu Tymoszenko zwodził europejskich polityków, twierdząc, że nie może wpływać na niezależny sąd i prokuraturę (kto choć trochę zna realia obecnej Ukrainy, ten wie, że ta niezależność to fikcja), ale że przeforsuje w parlamencie ustawę, która pozwoli zwolnić liderkę opozycji z więzienia. I co się okazało? Gdy Janukowycz gościł w Polsce, posłuszna mu większość parlamentarna odrzuciła zmiany prawa. Czemu więc Kijów miałby teraz posłuchać polskiego prezydenta? Nie ma co się oszukiwać



zawartość zablokowana

Autor: Antoni Rybczyński


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama