Proces po 20 latach od zbrodni

numer 2045 - 08.06.2018Polska

PRAWO Iwona Cygan została bestialsko zamordowana w 1998 r. Przez długie lata oprawca dziewczyny pozostawał bezkarny. Dzisiaj wiemy dlaczego – w matactwach pomagali mu policjanci. Dopiero złamanie zmowy milczenia pozwoliło postawić mordercę i jego kompanów przed sądem.

Ta zbrodnia szokowała przez blisko dwie dekady. Nie tylko z powodu brutalności bandyty, ale również jego bezkarności. Niewiele brakowało, a wcale nie odpowiedziałby za to, co zrobił.

Iwona Cygan miała 17 lat. Mieszkała w Szczucinie (Małopolska). 13 sierpnia 1998 r. poszła z koleżanką do dyskoteki. Po jakimś czasie postanowiła wracać do domu, nigdy tam jednak nie dotarła. Następnego dnia przypadkowy rolnik znalazł ciało dziewczyny porzucone nad brzegiem Wisły. Oględziny zwłok nie pozostawiały wątpliwości, że nastolatkę skatowano. Miała wiele obrażeń, jej ręce były skrępowane, na szyi zaciśnięto drut. Zmarła z powodu uduszenia. Morderca upozorował gwałt, ale podczas sekcji wykluczono, aby dziewczyna została wykorzystana seksualnie.

Przez kilkanaście lat nie udało się schwytać sprawcy zbrodni. Wśród mieszkańców Szczucina zapanowała zmowa milczenia. Bali się. Zwłaszcza po wydarzeniach ze stycznia 1999 r



zawartość zablokowana

Autor: Grzegorz Broński


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




















-->