Odwrócony obraz rzeczywistości

numer 2073 - 11.07.2018Społeczeństwo

Historia lustra jest prawie tak stara jak ludzkość. Świadczą o tym najstarsze mity zdumiewająco podobne i na południu, i na północy – starogrecki mit o Narcyzie, chłopcu tak pięknym, że się zakochał, ujrzawszy swoją twarz w strumieniu, i skandynawska saga o królewiczu Hoegnim szukającym swojego odbicia, aby się przekonać, czy jest tak brzydki, jak mówią. Dwie opowieści o tym samym. O zniewalającej magii lustra posiadającego zdolność odbijania rzeczywistości, ale także jej zniekształcania.

Opowieść o lustrze trzeba zacząć od bajek i przesądów. Często słyszy się przestrogę, żeby nie patrzeć długo w lustro, bo zobaczymy w nim oblicze diabła tuż obok własnego. Ponoć, gdy w wigilię św. Andrzeja dziewczyna postawi świeczkę przed zwierciadłem, zobaczy twarz przyszłego męża. Również legendarny alchemik i czarownik mistrz Twardowski używał magicznego zwierciadła, aby przywoływać z zaświatów dusze zmarłych. Lustra wkładano też zmarłym do grobu, aby odbita w nich ziemska rzeczywistość i światło towarzyszyły im w drodze w zaświaty.

Lustro pojawia się w wielu bajkach. Czarodziejskie zwierciadło mówiące bezwzględną prawdę posiadała zła macocha-czarownica z opowieści o królewnie Śnieżce. Lustro pojawia się też w opowieściach współczesnych – zwykle jako brama do świata nierzeczywistego, pełnego marzeń i cudów, ale też koszmarów i duchów. Jedną z najpiękniejszych opowieści o magicznym zwierciadle znajdziemy w słynnej „Królowej Śniegu” Hansa Christiana Andersena. Oto obraz złego człowieka, najgorszego chyba, bo samego diabła. Pewnego dnia zrobił on lustro, które sprawiało, że wszystko, co dobre i piękne, rozpływało się w szarą mgłę, zaś to, co złe, było wyraźne i stawało się jeszcze gorsze. Diabeł ów stworzył szkołę i miał wielu uczniów. Dla zabawy biegali oni z lustrem po świecie, aż pewnego dnia uczniowie szarlatana zapragnęli polecieć z lustrem do nieba. I wtedy stało się nieszczęście – zwierciadło wysunęło się im z rąk i rozbiło na miliony kawałków dużych, średnich i maleńkich jak okruchy kurzu. Jeśli taka odrobina wpadła komuś do oka, zostawała w nim na zawsze. Człowiek taki widział wszystko na odwrót, ale jeśli z oka odłamek zaczarowanego lustra dostał się komuś do serca, to zamieniało się ono w kawałek lodu, a jego właściciel stawał się nieczuły na wszelkie zło świata. Taka oto opowieść o magicznym zwierciadle, która powraca do mnie od pierwszej lektury bajek pana Andersena.

Od wody w stawie do weneckiego lustra

Wracajmy jednak do lustra i jego historii. Nie wiadomo kto, kiedy i jak zrobił pierwsze zwierciadło. Na pewno nie było szklane, a obrazowi w nim odbitemu daleko było do doskonałości. Mimo to było niezbędnym sprzętem w sypialni modnisi, ale zerkali w nie też mężczyźni. Jest coś takiego w każdym niemal człowieku, że lubi patrzeć na siebie. Tak więc chociaż szukamy mitów i legend na temat początków zwierciadła, to historycy dowodzą, że prawdopodobnie powstało ono niezależnie w różnych ośrodkach kulturowych świata starożytnego.

Najstarsze zwierciadła datowane są na epokę brązu, czyli III tysiąclecie p.n.e. Egipcjanie wyrabiali niewielkie lusterka z rączką lub stojące z polerowanego metalu – jedna ich strona była gładka i odbijała obrazy, druga zdobiona. Do ich produkcji używano płyt miedzianych lub brązowych. Z Egiptu rozprzestrzeniły się na cały basen Morza Śródziemnego – używali ich Grecy, Fenicjanie, mieszkańcy Bliskiego Wschodu i oczywiście Rzymu. W cesarstwie udoskonalono lustra, do ich wyrobu zaczęto używać srebra, a także szkła, ale te ostatnie zwierciadła były bardzo małe – nie umiano jeszcze produkować dużych tafli szklanych, ale rzymscy rzemieślnicy potrafili pokrywać szkło metalem, aby uzyskać zdolność odbijania obrazu



zawartość zablokowana

Autor: Marzena Szpakowska


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się