Informacje sportowe

Numer 218 - 28.05.2012Sport

EURO 2012 KAMIL GLIK, TOMASZ JODŁOWIEC I MICHAŁ KUCHARCZYK NIE ZAGRAJĄ NA MISTRZOSTWACH EUROPY

Smuda odpalił trójkę przed Euro

Franciszek Smuda podał ostateczny 23-osobowy skład reprezentacji na mistrzostwa Europy w piłce nożnej.
– Decyzja była bardzo trudna – mówi selekcjoner.
Krzysztof Oliwa
Smuda poinformował piłkarzy o swoim wyborze po niedzielnym obiedzie, jednak o tym, kto nie znajdzie się w kadrze na Euro, spekulowano już od dłuższego czasu. W piątek po południu na liście do odstrzału było aż
10 nazwisk. Po sobotnim meczu Smudzie został wybór trzech z kwartetu: Kamil Glik, Tomasz Jodłowiec, Michał Kucharczyk i Paweł Brożek. Los pierwszej dwójki wydawał się przesądzony. Smuda skreślił Jodłowca po meczu z Łotwą. Wpadł w szał, kiedy obrońca Polonii Warszawa niecelnie podał, wyprowadzając piłkę z własnej połowy. Franz jeszcze na ławce rezerwowych ostro zrugał 27-letniego defensora. Szansy nie dostał Kamil Glik. Obrońca Torino dołączył do drużyny w poniedziałek. Nie zagrał w żadnym sparingu. – Dawałem z siebie wszystko i liczyłem na to, że dostanę chociaż szansę pokazania się przez 45 minut w meczu ze Słowacją. Stało się inaczej i o to mam żal do selekcjonera. Brak powołania nie jest jednak dla mnie końcem świata. Teraz przede mną wakacje, a potem kolejny pasjonujący sezon – mówi spokojny głosem.
Do końca nie było wiadomo, czy Smuda nie zdecyduje się wysłać do domu Brożka. 29-letni napastnik podpadł selekcjonerowi, przyjeżdżając na zgrupowanie w Turcji w kiepskiej formie i ze sporymi zaległościami. Do tego przeciętnie wypadł w meczach z Łotwą i Słowacją. Mimo wszystko znalazł się w szerokiej kadrze. Bardziej z braku innych kandydatur niż dzięki sportowej formie. W niedzielę Brożek był w znakomitym humorze. Razem z Eugenem Polanskim i Łukaszem Piszczkiem wygrał turniej w siatkonogę. Po treningu pokazał T-shirt z napisem „Zawodnik dnia”.
W dużo gorszym nastroju był Łukasz Fabiański, który z powodu kontuzji barku nie znalazł się w szerokiej kadrze. A to, jak spisywał się na treningach, wskazywało, że to on będzie pierwszym zmiennikiem Wojciecha Szczęsnego. Stało się jednak inaczej. – Mam nadzieję, że przerwa z powodu urazu tym razem nie będzie tak długa jak ostatnio. Modlę się, abym nie musiał przechodzić kolejnego zabiegu. Do kontuzji doszło w podobnych okolicznościach jak poprzednio w Arsenalu, ale nie chcę tego roztrząsać. Po prostu stało się – mówi załamany „Fabian”.
W drużynie zastąpi go Grzegorz Sandomierski, który ostatnie pół roku grał w Jagiellonii, a który ma dołączyć do drużyny w czwartek. Reprezentacja wraca do Polski dzisiaj. Na Okęciu pojawi się o 18.50. Później piłkarze udadzą się do hotelu Hyatt, który będzie bazą zespołu Smudy na Euro 2012. We wtorek i w środę zawodnicy mają wolne. 1 czerwca pierwszy trening na stadionie Polonii, a w sobotę ostatni mecz przed spotkaniem z Grekami. Na Legii zagramy z Andorą.
Wygrana na pożegnanie z Austrią

EURO 2012 Dedykuję tego gola mojej mamie i babci – powiedział po zakończeniu meczu szczęśliwy Damien Perquis. Francuz z polskim paszportem zanotował pierwsze trafienie w biało-czerwonych barwach. W generalnym teście przed Euro 2012 Polska pokonała w Klagenfurcie Słowację 1:0.

Krzysztof Oliwa

To było dobre spotkanie w wykonaniu reprezentacji Polski. Podobać się mogła zwłaszcza pierwsza połowa, w której zespół Franciszka Smudy zepchnął do defensywy rywali i stworzył sobie kilka bardzo dobrych okazji do strzelenia gola. – Nastroje dopisują, bo widać, że forma przed Euro rośnie – mówi Maciej Rybus, najlepszy tego dnia na boisku. Skrzydłowy Tiereka szalał po lewej stronie. Dwukrotnie bliski był strzelenia bramki. Raz piłkę z trudem odbił Dusan Pernis, a pod koniec pierwszej połowy Słowaków uratował słupek.
To jednak Perquis był tego dnia na ustach wszystkich. Kiedy strzelił bramkę głową, podbiegł do fotoreporterów, pokazując, że jego ręka jest już w pełni sprawna. – Z każdym dniem czuję się coraz lepiej. Miałem problemy, ale teraz w ogóle mi już nie przeszkadza w grze – mówi zadowolony obrońca Sochaux. Nad grą Perquisa z zachwytu pieje też Smuda. – To fantastyczny facet, zawsze w niego wierzyłem i jestem pod wrażeniem pracy, którą wykonał i wykonuje, aby być w 100 proc. gotowym do gry na Euro – uważa selekcjoner.
W grze Polaków nie brakowało jednak niedociągnięć. Po raz kolejny okazało się, że zmiennicy znacznie odstają od podstawowej jedenastki. Kiedy po przerwie Dariusz Dudka i Adam Matuszczyk zastąpili Eugena Polanskiego i Rafała Murawskiego, biało-czerwoni od razu oddali środek pola. Poza strzałem z dystansu Ludovica Obraniaka w drugiej połowie Polacy praktycznie nie zagrozili bramce Słowaków.
Za to do remisu mogli doprowadzić nasi południowi sąsiedzi. Nieporadnie na lewej obronie grał Sebastian Boenisch, problemy z komunikacją mieli też Marcin Wasilewski i Perquis. – Owszem, Słowacy kilka razy nam zagrozili, ale nie mam podstaw, aby negatywnie oceniać grę w defensywie, skoro to czwarty mecz z rzędu, w którym nie straciliśmy gola – dodaje selekcjoner reprezentacji Polski. Duża w tym zasługa Wojciecha Szczęsnego. Bramkarz Arsenalu Londyn pewnie łapał wszystkie strzały rywali. – Trochę się wynudziłem w pierwszej połowie, ale po przerwie, kiedy trzeba było pomóc zespołowi, zrobiłem to. Taka moja robota – mówi w swoim stylu 22-letni bramkarz.
Polska 1-0 Słowacja Damien Perquis 30.
Polska: Szczęsny – Piszczek, Wasilewski, Perquis (69’ Kamiński), Boenisch – Błaszczykowski (63’ Mierzejewski), Murawski (46’ Matuszczyk), Polanski (46’ Dudka), Obraniak (80‘ Wolski), Rybus – Lewandowski (46’ Brożek). Słowacja: Pernis – Pekarík, Michalik, Hubocan, Svento – Sestak (57’ Guede), Kucka (81’ Prochazka), Cech, Hamsík, Jendrišek (65’ Breznaník) – Holosko (46’ Bakos). Żółta kartka: Mierzejewski.
Widzów: 2000. Sędziował: Rene Eisner (Austria).

TENIS AGNIESZKA RADWAŃSKA WYGRAŁA 10. TURNIEJ WTA W BRUKSELI

Isia po raz dziesiąty

Agnieszka Radwańska wczoraj w Brukseli pokonała Rumunkę Simonę Halep 7:5, 6:0 i natychmiast pojechała do Paryża, gdzie zagra w wielkoszlemowym Rolandzie Garrosie.
Marek Saturdski
O sobotniej rywalce Polki najgłośniej było na samym początku jej kariery. W 2008 r. Halep wygrała juniorski French Open, jednak uwagę opinii publicznej zwróciła także... rozmiarem biustu. Prasa pisała, że musi powodować ból pleców, a i sama 17-latka przyznawała, że czuje się z nim niekomfortowo i że przeszkadza jej w grze. Dlatego – wbrew petycjom pisanym przez orędowników jej walorów – latem 2009 r. poddała się operacji. I tak z 34DD zostało tylko 34C



zawartość zablokowana

Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama