Absurdalne kryterium dawności

Podczas jednej z publicznych dyskusji na temat zagłady, jaką zgotował Warszawie po wojnie Wydział Urbanistyki Biura Odbudowy Stolicy (BOS), usłyszałem, że burzycieli warszawskich kamienic właściwie nie powinno się obwiniać, ponieważ w czasie, gdy je masowo likwidowali, miały nie więcej niż czterdzieści kilka lat. Taki sam komentarz usłyszałbym zapewne teraz, prezentując los kamienicy przy ul. Towarowej 54, róg ul. Grzybowskiej, w której mieszkał w latach ­1905–1914, a następnie w okresie 1918–1931 poeta Konstanty Ildefons Gałczyński. Tuż po wojnie kamienica nie była przecież „bardzo stara”, a w 1947 r., gdy na zlecenie BOS zrównywano ją z ziemią, Gałczyński żył i miał 42 lata. Jaka więc to była wówczas pamiątka? Myślę, że trudno o 
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze