Tajemnice wołomińskiej kasy

Jeśli dziś nie uda się kompleksowo wyjaśnić afery SKOK Wołomin, przez najbliższe lata będzie ona odbijała się czkawką. Aby to się udało, prokuratura i służby powinny się skupić nie tylko na ściganiu słupów, ale dokładnie zbadać dwa dużo istotniejsze wątki. Pierwszy: dokąd trafiły pieniądze z upadłej kasy wyciągane przez łańcuszek słupów? Nie jest to trudne. Wystarczy prześledzić przelewy. Wtedy się uda odkryć takich beneficjentów, jak np. mało znany opinii publicznej polski miliarder G., od lat mieszkający poza krajem. Drugi: pranie brudnych pieniędzy pochodzących głównie z oszustw podatkowych i nielegalnego hazardu. Były one legalizowane dzięki słupom. Wyjaśnienie tego wątku też nie jest trudne. Oczywiście same słupy nic nie wiedzą, bo spora część z nich to zwykłe pijaczki lub bezdomni.
     

91%
pozostało do przeczytania: 9%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze