​Dzielne dzieci Matki Czackiej

numer 2128 - 14.09.2018Kultura

WYWIAD Niewidome dzieci codziennie pokazywały męstwo, heroizm, wytrwałość w pokonywaniu barier, bólu, osamotnienia, godną podziwu dojrzałość. Laskowskie dzieci uczą, jak odróżniać górę od kretowiny – z Szymonem Sławińskim, autorem książki „Róża”, rozmawia Sylwia Krasnodębska.

Książka „Róża” o Elżbiecie Róży Czackiej, założycielce Dzieła Lasek dla niewidomych, wpisuje się w stulecie powstania Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. Jednak powód, dla którego zdecydował się Pan na napisanie tej książki, jest bardziej emocjonalny...

Tak. W Laskach w latach 2011–2015 zajmowałem się gospodarstwem, finansami, restrukturyzacją, z okien mojego gabinetu widziałem małą leśną kaplicę (leśną ze względu na położenie dosłownie na skraju Puszczy Kampinoskiej i oryginalną drewnianą architekturę). Gdy sygnaturka wzywała na modlitwę, wystarczyło zamknąć laptop, wybiec i być w jej wnętrzu. To głębokie doświadczenie wiary i wspólnoty leży u podstaw. Wiele Laskom zawdzięczam. Byłem wówczas na życiowym zakręcie. Jeśli wyszedłem z niego w miarę mało poobijany, to dzięki tutejszym siostrom (franciszkankom służebnicom krzyża), spotkanym kapłanom, wielu, wielu świeckim. Te przyjaźnie pozostały. No i spotykałem na ścieżkach dzieci, dzieci niewidome, dzielne, radosne i smutne, codzienne. To było świadectwo zwyczajne i przez to głębokie. A u początku tego była Matka (bo tak tu się mówi o Elżbiecie Róży Czackiej). Słowem doświadczyłem i ja jej matczynej miłości, by ująć to zagadnienie nieco patetycznie, ale prawdziwie



zawartość zablokowana

Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się