Kredyt firmowy z obciążoną historią finansową. Jak zwiększyć swoje szanse?

Polska ma ponad 2,5 miliona aktywnych jednoosobowych działalności gospodarczych. Znaczna część z nich przez lata budowała firmy bez zewnętrznego finansowania: z własnych środków, z odroczonej konsumpcji, z ponownie wkładanych przychodów. Kiedy w końcu sięgają po kredyt firmowy, bo chcą kupić maszynę, zatrudnić ludzi, zrealizować większy kontrakt, okazuje się, że bank sięga nie tylko do historii firmy, ale też do osobistej historii kredytowej właściciela, nawet jeszcze z czasów przed założeniem działalności. Czy to możliwe, żeby nasza zła historia kredytowa nie przeszkodziła w otrzymaniu kredytu firmowego? Tak, ale wymaga wiedzy, którą same banki się nie dzielą.

Co bank sprawdza przy wniosku o kredyt firmowy?

Zacznijmy od tego, co właściwie bank weryfikuje i co jest dla niego ważne podczas rozpatrywania sprawy. W przypadku wniosku o kredyt firmowy bank bada dwie osobne, ale powiązane rzeczy: kondycję samej firmy i wiarygodność jej właściciela jako osoby fizycznej.

Kondycja firmy jest oceniana na podstawie przychodów za ostatnie 12-24 miesiące, wyników finansowych, terminowości wobec ZUS i urzędu skarbowego i historii rachunku firmowego (regularność wpływów, saldo, ewentualne egzekucje). Dla firm prowadzących pełną księgowość dochodzą bilans i rachunek wyników.

Wiarygodność właściciela ocenia się z kolei podobnie jak przy kredycie konsumpcyjnym, na podstawie raportu informacji kredytowej, ewentualnych wpisów w rejestrach dłużników, historii innych produktów kredytowych właściciela np. prywatnych kredytów hipotecznych, samochodowych, gotówkowych, oraz obecnych ekspozycji kredytowych.

W przypadku jednoosobowej działalności gospodarczej granica między „prywatnym" a „firmowym" jest w oczach banku bardzo cienka. Właściciel JDG odpowiada za zobowiązania firmy całym swoim majątkiem, co oznacza, że bank traktuje ryzyko firmowe i prywatne jako jedno. Dobra historia finansowa firmy nie wystarczy, by zatuszować złą historię finansów prywatnych. Ale nie zawsze musi to oznaczać całkowite niepowodzenie dla wniosku.

Co obciąża historię finansową?

Nie każdy negatywny wpis do rejestru jest równoważny. O porady dotyczące wpływu historii finansowej na zdolność kredytową firmy i osoby fizycznej, poprosiliśmy eksperta z doradztwa kredytowego Outloop. Co więc interesuje bank w naszej historii?

Jak dawno. Opóźnienie sprzed siedmiu lat waży znacznie mniej niż to sprzed roku. Część banków ma wewnętrzne progi, na przykład: zdarzenia starsze niż trzy lata są ignorowane przy scoringu. Część patrzy na całość. Różnica między instytucjami jest mocno indywidualna, ale można ją poznać na etapie konsultacji kredytowej u niezależnego doradcy.

Jak długo trwało. Jednorazowe opóźnienie 30–45 dni to inne ryzyko niż systematyczne opóźnienia przez rok. Pierwsze bywa przez banki uznane za incydent. Drugie, za wzorzec zachowania.

Jak zakończone. Zobowiązanie zamknięte i spłacone w całości, nawet z historycznym opóźnieniem, jest przez większość banków traktowane inaczej niż zobowiązanie wciąż aktywne z zaległościami. Wciąż nierozwiązana sprawa z wierzycielem to zupełnie inna kategoria ryzyka niż stary wpis o dawno zamkniętej sprawie.

Jakiego dotyczy produktu. Banki patrzą nie tylko na fakt opóźnienia, ale na kontekst. Kredyt hipoteczny z jednorazową zaległością w trakcie choroby jest oceniany inaczej niż seria mikropożyczek z nagminnym nieregulowaniem rat.

Czy właściciel o tym wie i to wyjaśnia. Tu pojawia się element, który zaskakuje wielu przedsiębiorców: część banków przy wniosku firmowym daje możliwość złożenia pisemnego wyjaśnienia do wniosku, tzw. listu motywacyjnego kredytobiorcy. Uczciwe wyjaśnienie okoliczności dawnego opóźnienia potrafi zmienić decyzję analityka. Banki wbrew pozorom nie kierują się jedynie algorytmem, ale zwracają uwagę na indywidualne historie i rozumieją np. czynniki losowe, wypadki lub prywatne problemy, jeśli są odpowiednio udokumentowane i okazjonalne.

Co zrobić gdy bank odmówi?

Odmowa kredytowa w Polsce jest zwykle lakoniczna w swoim opisie. Najczęściej jest opisana po prostu jako „negatywna ocena zdolności kredytowej" albo „niewystarczający scoring". Banki nie mają obowiązku wyjaśniać szczegółów, i rzadko to robią.

Dla przedsiębiorcy oznacza to, że nie wie, co dokładnie zaważyło. Czy stary wpis w BIK? Zbyt niska rentowność firmy? Niewystarczający staż działalności? Branża uznana wewnętrznie za ryzykowną? Każdy bank ma własne wewnętrzne listy branż, którym kredytuje niechętnie i nie publikuje ich otwarcie. Nieoficjalnie mówi się, że należy do nich gastronomia, transport, branża budowlana i handel. Wszystkie te sektory w różnych instytucjach mają różne progi akceptowalności, różne wymagania dotyczące zabezpieczeń, różne minimalne okresy działalności.

Dodatkowo, każde złożone zapytanie kredytowe pojawia się w BIK. Jeśli przedsiębiorca złoży wniosek kolejno w kilku różnych bankach licząc na pozytywne rozpatrzenie, każda z tych odmów zostawia ślad. Bank, do którego trafi jako czwarty, widzi już trzy ostatnie zapytania i trzy odmowy. To samo w sobie jest sygnałem ostrzegawczym, który pogarsza szanse, nawet jeśli powody odmowy były trywialne i możliwe do wyjaśnienia.

Dlatego „próbowanie po kolei w różnych bankach" jest jedną z najdroższych strategii, jaką może przyjąć przedsiębiorca z obciążoną historią kredytową.

Konsolidacja zobowiązań prywatnych jako krok przed wnioskiem firmowym

Jest jeszcze jeden ruch, który wielu przedsiębiorców pomija, skupiając się na dokumentacji firmowej. Skoro bank przy wniosku o kredyt firmowy sprawdza prywatną historię kredytową właściciela, to prywatna sytuacja finansowa bezpośrednio wpływa na wynik oceny. A jednym z najskuteczniejszych sposobów jej poprawy przed złożeniem wniosku jest konsolidacja kredytów prywatnych.

Jeśli właściciel JDG obsługuje równolegle kredyt samochodowy, kilka rat ratalnych i limit na karcie kredytowej, bank widzi w informacjach kredytowych wiele aktywnych produktów i wysokie miesięczne obciążenie względem dochodów. Scalenie tych zobowiązań w jeden kredyt konsolidacyjny z niższą ratą miesięczną poprawia stosunek łącznych rat do dochodu netto, czyli ten sam wskaźnik, na który bank patrzy przy wniosku firmowym.

Konsolidacja nie wymaże historii, ale zmieni obraz aktualnej ekspozycji kredytowej. I, co ważne, powinna zostać przeprowadzona minimum 3–6 miesięcy przed planowanym wnioskiem firmowym, żeby nowa, niższa rata zdążyła utrwalić się w historii rachunku.

Co można zrobić zanim złoży się wniosek

Zamiast czekać na odpowiedź banku, warto zainwestować kilka tygodni w przygotowanie. Konkretne kroki, które poprawiają sytuację kredytową to:

Pierwszym jest pełna inwentaryzacja własnej historii i samodzielne pobranie raportu o informacji kredytowej. Część przedsiębiorców odkrywa na tym etapie wpisy, o których nie wiedzieli, np. drobne zaległości za media sprzed lat, niezamknięte produkty kredytowe, błędne dane. Każdą z tych rzeczy da się naprawić, ale wymaga to czasu i działania przed złożeniem wniosku, nie po odmowie.

Drugim krokiem jest porządek w bieżących zobowiązaniach prywatnych. Nieaktywne karty kredytowe, limity debetowe, raty na sprzęt – wszystko to obniża scoring i zdolność. Zamknięcie zbędnych produktów na 3–6 miesięcy przed wnioskiem to działanie, które kosztuje zero złotych, a realnie poprawia obraz w BIK.

Ostatni etap przygotowań to porządek w dokumentacji firmy. Zaświadczenia o niezaleganiu z ZUS i US, aktualna ewidencja przychodów lub bilans, historia rachunku firmowego z regularnym obrotem. Im bardziej kompletna dokumentacja przed wnioskiem, tym mniejsza szansa, że bank zatrzyma się na pierwszej przeszkodzie.

Odmowa to nie wyrok

Polska przedsiębiorczość przez ostatnie trzydzieści lat zbudowała gospodarkę, która daje dziś pracę kilkudziesięciu milionom ludzi. Duża jej część przeszła przez momenty, w których coś nie wyszło finansowo – przeterminowana faktura, miesiąc bez płatności, kredyt zaciągnięty w złym momencie. To nie jest powód do wstydu. To koszt prowadzenia firmy w realnym świecie.

Problem zaczyna się wtedy, gdy ta historia zamraża możliwości finansowania dziś. Firma może nie dostać finansowania dlatego, że jej właściciel nie wie, jak system bankowy faktycznie działa i jakie ma alternatywy. Odmowa w jednym banku to informacja zwrotna, nie wyrok. Ważne, żeby ją wykorzystać i poprawić swoją sytuację, zanim złoży się kolejny wniosek, który może obciążyć naszą historię.

Artykuł Sponsorowany