Krym umrze bez Ukrainy

Dodano: 12/03/2014 - Numer 760 - 12.03.2014
Ponad 10 proc. ludności Krymu to Tatarzy. Są tradycyjnie nastawieni proukraińsko i antyrosyjsko. W wypadku Tatarów i Rosjan konflikt polityczny przekłada się też na różnice etniczne i religijne – dlatego jest jednym z najgroźniejszych elementów obecnej sytuacji na Krymie. Musa, imam z Bakczysaraju, tak komentuje ostatnie wydarzenia: „Wiecie, jak się zachowuje Rosja? Jak człowiek, który was dusi. Gdy próbujecie go błagać, by was puścił, on odpowiada: ale ja przecież was tylko głaszczę”. Wczoraj parlament należącej do Ukrainy Autonomicznej Republiki Krymu przyjął deklarację ws. niepodległości, która zostanie ogłoszona, jeśli mieszkańcy półwyspu w zaplanowanym na niedzielę referendum opowiedzą się za przyłączeniem Autonomii do Rosji. Rzadko dziennikarz ma możliwość obserwować tworzenie się nowego państwa. Reakcja ludności w stolicy Krymu, Symferopolu, była natychmiastowa. Część miasta się cieszy. Wszędzie powiewają flagi rosyjskie. W parku ukraińskiego wieszcza Tarasa Szewczenki pod jego pomnikiem zebrała się grupka proukraińskich demonstrantów. Jest ich wielokrotnie mniej niż jeszcze kilka dni temu. Sytuacja jest też dużo bardziej napięta. W odległości ok. 30 m od manifestacji stoi ok. 20 mężczyzn w czarnych skórach i bez skrępowania filmuje uczestników spotkania. Są nastawieni agresywnie. Jest to zapewne jedna z prorosyjskich bojówek, patrolujących miasto. Milicja nie reaguje w żaden sposób na ich obecność. Mimo prorosyjskości znacznej części ludności Symferopola i napiętej sytuacji związanej z deklaracją niepodległości, w mieście tym uformował się automajdan. Jeździł on po mieście samochodami oznaczonymi ukraińskimi symbolami. Został jednak wieczorem zatrzymany przez symferopolską milicję, która, jak widać, stanęła po stronie prorosyjskiej władzy. Jest jednak na Krymie duże miasto, które w większości nie akceptuje nowych posunięć parlamentu krymskiego. Jest to dziś jeden z najbardziej zapalnych regionów Krymu – Bakczysaraj, dawna stolica chanatu krymskiego. Jedno z najważniejszych miejsc dla krymskich Tatarów. Przy wjeździe do miasta widać jedną manifestację prorosyjską. Liczy zaledwie kilkanaście osób. Tatarzy krymscy stanowią ponad 10 proc. ludności półwyspu krymskiego. Są tradycyjnie nastawieni proukraińsko i antyrosyjsko. Co więcej, część z nich wzięła udział w wydarzeniach majdanie. W ostatnich dniach mnożyły się prowokacje rosyjskie pod ich adresem. Stali się też celem ataku propagandy przedstawiającej ich jako radykałów i faszystów. W związku z tym Tatarzy zostali zmuszeni do powołania samoobrony, broniącej ich przed atakami zamaskowanych bojówkarzy. W wypadku Tatarów i Rosjan konflikt polityczny przekłada się też na różnice etniczne i religijne – dlatego jest jednym z najgroźniejszych elementów obecnej sytuacji na Krymie. Spotykamy się z Osmanem, członkiem samoobrony. To rosły mężczyzna z wytatuowanymi dłoniami. Opowiada nam, że dochodziło już do ataków na tatarskie domy. Jest bardzo zaniepokojony sytuacją. – Rosja to kłamstwo. To fałszywa propaganda. A Putin jest jak Hitler. I bardzo boi się utraty władzy. Dlatego tak reaguje – mówi „Codziennej” Tatar. W słowach Osmana czuć zadawnioną urazę nie tylko do rosyjskiej polityki. W końcu wypala: – Rosjanin? Ten to nigdy nie pomoże, nigdy nie poda Ci ręki, to inny rodzaj człowieka. Udaje nam się też porozmawiać z duchowym przywódcą Osmana i jego ludzi, Musą. Musa to imam jednego z meczetów Bakczysaraju. Wprowadza nas do świątyni. Zdejmujemy buty i siadamy na dywanach rozłożonych na podłodze meczetu. – Rosja? Nazywają nas ekstremistami, bo jesteśmy wierzący. A kto ma karabiny? Jeśli są tacy praworządni i tylko chronią, czemu nie pokazują twarzy? Czemu nas atakują? – pyta. Imam jest bardzo zaniepokojony sytuacją. – Kozacy wciąż terroryzują naszych ludzi – wskazuje. Nasi rozmówcy mają nadzieję, że do wojny nie dojdzie. Że sytuacja się uspokoi. W ich głosie nie czuć jednak przekonania. Jednak jedno jest pewne. Każdy ze spotkanych Tatarów, nieważne, czy jest to sprzedawca w sklepie, student, czy przywódca duchowy, mówi jedno: „nie damy się już wyrzucić z naszej ziemi. Z ziemi naszych dziadów i pradziadów”. – Jak będzie naprawdę źle, wszyscy Tatarzy Krymu wystąpią przeciw tej władzy wspólnie. Jesteśmy w ciągłym kontakcie ze sobą – mówi Musa. Tatarzy są też niewzruszeni w swojej proukraińskiej postawie. Jak stwierdza Osman, żegnając się z nami: „Bez Ukrainy, nie ma Krymu”.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze