Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Niesłusznie zapomniani

Dodano: 04/06/2014 - Numer 829 - 04.06.2014
Nowa książka Igora Janke „Twierdza” jest pierwszym całościowym opisem Solidarności Walczącej Kornela Morawieckiego, najskuteczniejszej i najbardziej zakonspirowanej organizacji w PRL u Wojciecha Jaruzelskiego. Antykomunistycznej, antysowieckiej i niepodległościowej.Robert Tekieli Byli gotowi strzelać, byli gotowi zginąć. W gdyńskiej stoczni rozpoczęli podziemną produkcję pistoletów maszynowych – wzór M3. Byli gotowi do jego seryjnej produkcji, gdyby zaszła taka potrzeba. Nazwali się Solidarnością Walczącą, bo nie wykluczali walki. SW powstała w kraju, w którym zakatowano w latach 80. kilkaset osób, w którym na ulicach strzelano do demonstrantów jak na majdanie, schwytanym strajkującym górnikom podłączano prąd do genitaliów i miażdżono palce, kopniakami zatrzaskując na nich szuflady. SW to osiem lat konspiracji. Akcji jak z filmów sensacyjnych. Żadne posiedzenie Rady SW nie zostało namierzone. Mieli swój kontrwywiad, skanowali rozmowy radiowe SB. Inwigilowali służby dzięki narzędziom elektronicznym, a do komunikacji krótkofalowej używali nieczynnego satelity komunikacyjnego! Żaden z nich nie zginął zamordowany przez nieznanych sprawców, bo funkcjonariusze komunistycznej policji politycznej dostawali regularnie sygnały: jeśli stanie się coś poważniejszego jednemu z nas, odpowiemy tym samym. Państwowy terror – ostrzegali – spotka się z czynną samoobroną. W 1987 r. napisali program, przewidując w nim, że rozpadnie się ZSRS i zjednoczą się Niemcy. I na początku tego samego 1987 r. dokonali nocnego zamachu na pusty budynek Komitetu Miejskiego PZPR w Gdyni. Komunistyczne władze nigdy nie odkryły, kto był jego autorem. Zamach był poważnym ostrzeżeniem dla władz rozpadającego się systemu. Takie działania przyspieszyły proces dogadywania się Kiszczaka i Jaruzelskiego z ugodową częścią opozycji. Komuniści bali się po prostu, że z nadchodzącą drugą, młodszą falą kontestatorów już nie będą mogli się porozumieć. Generałowie Kiszczak i Ciastoń już od 1983 r. uważali Solidarność Walczącą za najgroźniejszą organizację opozycyjną. W 1987 r. SB weszła jednocześnie do 500 mieszkań osób podejrzewanych o współpracę z SW. Jej działacze wywodzili się z Wrocławia, choć działali w całej Polsce. O Solidarności Walczącej mówiliśmy w podziemiu z podziwem. SW tworzyło 2 tys. konspiratorów i 20 tys. osób wspomagających. Poświęcili osiem najlepszych lat swojego życia, walcząc o niepodległość i świat wolny od komunizmu. Ryzykowali nie tylko kariery, ale też zdrowie i życie. Oddawali dla Polski wszystko. Dziś nikt nie chce o nich pamiętać.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze