Taśmy dowodem na pogardę dla konstytucji

Dodano: 17/06/2014 - Numer 840 - 17.06.2014
fot.Filip Błażejowski/Gazeta Polska
fot.Filip Błażejowski/Gazeta Polska
PRAWO \ Większość prawników i konstytucjonalistów nie ma wątpliwości – taśmy opublikowane przez tygodnik „Wprost” pokazują totalną pogardę „bohaterów” nagrania dla prawa i ładu konstytucyjnego. – Te rozmowy udowadniają, że w Polsce mamy do czynienia z całym podziemiem bezprawia, które po gangstersku kpi sobie z konstytucji i norm – mówi „Codziennej” prawnik prof. Krystyna Pawłowicz. Na uzasadnienie swoich tez prof. Pawłowicz wymienia przykłady łamania standardów. – Po pierwsze pogarda dla Rady Polityki Pieniężnej, z którą Marek Belka, prezes Narodowego Banku Polskiego, ma współpracować. Po drugie handlowanie uprawnieniami konstytucyjnymi – wymienia, mówiąc o nagranym spotkaniu prezesa NBP z ministrem spraw wewnętrznych Bartłomiejem Sienkiewiczem. – Prezes NBP nie ma żadnego prawa do szantażowania premiera i wybierania sobie ministra. Co więcej, nie ma prawa kreować bieżącej polityki. Nie może też przyłączać się do niszczenia opozycji w Polsce. To skrajne podeptanie reguł demokracji – podkreśla prof. Pawłowicz. Krytycznie ocenia również postawę szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza. – On przekroczył swoje uprawnienia zawarte w ustawie – podkreśla prof. Pawłowicz. Nieco łagodniejszy w słowach jest konstytucjonalista Ryszard Piotrowski. – Głównym problemem jest to, że prezes Narodowego Banku Polskiego nie pozostaje w konstytucyjnych granicach, które wymagają jego apolityczności. Konstytucja nie tylko stanowi, że prezes nie może być członkiem partii politycznej ani prowadzić działalności publicznej nieprzystającej do godności urzędu. Chodzi o to, żeby prezes zachowywał niezależność. Niestety z tej rozmowy to nie wynika – podkreśla. – Decyzje prezesa NBP nie powinny być uzależnione od czegokolwiek innego niż troska o wartość pieniądza. Konstytucja nakłada na bank centralny odpowiedzialność za jego wartość. Uzależnianie pokrywania deficytu budżetowego od konkretnych posunięć rządu, o których mowa na nagraniu, jest konstytucyjnie wykluczone i budzi zaniepokojenie – tłumaczy Piotrowski. Zdaniem prawnika prof. Piotra Winczorka sprawę należy całkowicie wyjaśnić. – Na razie mamy za mało danych odnośnie do intencji i efektywności tych działań. Nieładnie to wygląda, ale to nie wszystko, co wypada o tym wiedzieć. – mówi nam prof. Piotr Winczorek. Próbowaliśmy zapytać o nagranie obecnych członków Trybunału Konstytucyjnego. – Nie chcę wypowiadać się na ten temat – powiedział nam prof. Leon Kieres. (jal)
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze