Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Powstańcze oratorium niskich lotów

Dodano: 05/08/2014 - Numer 881 - 05.08.2014
fot.Filip Błażejowski/ Gazeta Polska
fot.Filip Błażejowski/ Gazeta Polska
Krystyna Janda wraz z kompozytorem Jerzym Satanowskim stworzyła oratorium „Pamiętnik z Powstania Warszawskiego” na podstawie tekstu Mirona Białoszewskiego, które dziś po raz ostatni wystawi w Muzeum Powstania Warszawskiego. Spektakl zaskakuje miałkością. A sam Satanowski wypowiedzią, że „nigdy nie przyszło mu do głowy, żeby tekst Białoszewskiego zamienić w utwór muzyczny”. A przecież nie pierwszy podjął się tego zadania… Oratorium dramatyczne wymusza skromność formy i właściwie eliminację akcji scenicznej. By na godzinę mogło pochłonąć współczesną publiczność, musi być dziełem wprawnego kompozytora i recytatora. Przedstawienie Jandy pokazuje, jak trudno osiągnąć dobry efekt. Warto docenić pracę artystki, której nazwisko z pewnością przyciągnęło do muzeum publikę. Jednak mimo znakomitej gry narratora, w którego wcieliła się Janda, całe oratorium pozostawia wiele do życzenia. Muzyka właściwie w żadnym momencie nie porywa, nie oddaje dramaturgii wydarzeń, nie nadąża za emocjonalną recytacją Krystyny Jandy, w żadnym momencie nie dominuje przestrzeni, wciskając widzów w fotel, ani też nie sprawdza się jako subtelne, uzupełniające tło, bez którego spektakl nie może się odbyć. Nie przenosi nas w czasie. Co gorsza, momentami artyści popadają w budzący niesmak banał. Jak wtedy, gdy tekst „nie płacz, nie płacz i tak umrzesz” staje się coraz mniej znaczącym wtrętem w kilku fragmentach „Pamiętnika…”. Wnętrze Muzeum Powstania Warszawskiego z pewnością stanowi duże ograniczenie dla realizacji przedsięwzięcia. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że artystom zabrakło wyobraźni… Sama Krystyna Janda w rozmowie z dziennikarzami przyznawała: „Nie oceniam powstania. Ocena merytoryczna nie należy do mnie”. Taka wypowiedź może dziwić, gdy pada z ust reżyserki, która przecież angażuje się w pracę nad powstańczym oratorium. Ale w większe osłupienie wprawić może wypowiedź autora muzyki Jerzego Satanowskiego. – Muszę powiedzieć, że w pierwszej chwili byłem bardzo zaskoczony propozycją napisania muzyki do prozy Białoszewskiego. Znałem ten tekst wcześniej i nigdy mi do głowy nie przyszło, że można go zamienić w utwór muzyczny. Ta proza jest bardzo specyficzna, jej rytm jest bardzo antypatetyczny [...]. Tu wszystkie teksty są krótkie, urywane, pisane z dużej litery. Nie jest to tekst piosenkowy, nie jest to tekst do śpiewania” – powiedział dziennikarzom Satanowski. Tymczasem pięć lat temu tekst Białoszewskiego przełożył na muzykę Mateusz Pospieszalski, robiąc z reżyserem Jerzym Bielunasem widowisko „Pamiętnik z Powstania Warszawskiego”, którego zarówno tekst, jak i muzyka nasycone są emocjami. Spektakl miał kilka wersji z udziałem wielu artystów. Potężne riffy gitarowe i mocny głos Stanisławy Celińskiej oddawały śmiertelny strach w bombardowanym mieście. Chaos i rozpacz cywilów „wyśpiewana” przez Katarzynę Groniec czy chwile utraty nadziei, do których przenosiła nas Anna Maria Jopek… Choć wtedy mieliśmy do czynienia z większym i bardziej spektakularnym w formie widowiskiem, to jednak siła samej aranżacji muzycznej i wykonania przykuwała uwagę. Wyprzedzała swoje czasy i jak widać, wciąż wyprzedza. Miron Białoszewski napisał „Pamiętnik z Powstania Warszawskiego” 23 lata po Powstaniu. Choć w nim nie walczył, był jego cywilnym uczestnikiem. Do zamknięcia tego numeru „Codziennej” Muzeum Powstania Warszawskiego nie odpowiedziało na nasze pytanie o koszt wystawienia oratorium Krystyny Jandy.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze