Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Jeszcze Polska Miedź nie zginęła

Dodano: 16/11/2015 - Numer 1270 - 16.11.2015
WYWIAD \ Z PREZESEM KGHM POLSKA MIEDŹ SA HERBERTEM WIRTHEM ROZMAWIA MAREK MICHAŁOWSKI Ze spółką KGHM Polska Miedź nie jest tak źle, jak sugerują niektóre media – mówi „Codziennej” prezes koncernu. Rozmawiamy o przyczynach gorszych wyników grupy, o spadku popytu i cen na rynku metali, o inwestycji w chilijskie złoża Sierra Gorda, a także o najwyższym na świecie podatku od kopalin, wprowadzonym przez rząd PO-PSL. „Wyniki KGHM najgorsze w historii”, „Miedziowy koncern na krawędzi opłacalności” – to opinie niektórych mediów po ogłoszeniu przez KGHM wyników za pierwsze trzy kwartały 2015 roku. Co Pan sądzi o tych komentarzach? Absolutnie nie zgadzam się z tą opinią. KGHM jest w stanie nawet przy niskich cenach generować godziwą marżę. Takim estymatorem tego, na co nas stać, jest średni koszt gotówkowy. Jak się popatrzy na ten ważny wskaźnik na przestrzeni ostatnich kilku lat, to widać, że dzięki naszemu restrykcyjnemu programowi obniżki kosztów mamy tutaj wyraźny sukces. Poza faktyczną obniżką kosztów bardzo nam pomaga słaby złoty, a w Chile słabe peso. Dolar się umacnia, w tej chwili warty jest około 4 złotych i to naprawdę pomaga KGHM-owi. O tym, czy jesteśmy na krawędzi opłacalności, czy nie, świadczy przede wszystkim to, czy jesteśmy w stanie wygenerować EBITDA. Przypomnę, że to jest zysk operacyjny plus amortyzacja. Amortyzacja to element kosztów, ale te pieniądze zostają w firmie, więc w sensie kosztowym naprawdę jest nieźle. Z komunikatu KGHM-u wynika jednak, że skonsolidowany zysk netto wyniósł w III kwartale br. 33 mln zł wobec 678 mln zł rok wcześniej, a z kolei zysk operacyjny wyniósł 512 mln zł i był dwa razy mniejszy niż przed rokiem. Powodów tego, że wyniki są gorsze, jest wiele, chociażby odpisy związane z wyceną naszych aktywów. Jesteśmy np. współwłaścicielem energetycznej spółki Tauron, której wycena została obniżona, w związku z tym w naszych aktywach musieliśmy jednorazowo odpisać 194 mln zł. To są rzeczy, które w sensie zapisów księgowych zmusiły nas niestety do pokazania takiego zysku. Natomiast, jak już wcześniej powiedziałem, tym dobrym przesłaniem jest to, ile my generujemy strumienia pieniężnego, a tu nasz wynik jest naprawdę godziwy. Proszę także porównać nas z potentatami w branży, ponieważ dla wszystkich ceny miedzi są takie same i mamy podobne kłopoty. Popatrzmy na ostatnie wyceny największych miedziowych spółek na świecie. Jeśli zwrócić uwagę na to, które firmy najmniej straciły na wartości, to KGHM jest na czele listy, konkretnie na drugim miejscu! Jesteśmy pod tym względem lepsi od konkurentów, którzy produkują znacznie więcej od nas. To oczywiście trudno było trzy lata temu przewidzieć, ale czy wobec widocznego ostatnio spowolnienia gospodarczego w Chinach i drogiego dolara, co powoduje, że popyt na miedź spada, decyzja o zakupie chilijskich złóż Sierra Gorda i budowie tam kopalni była właściwa? Przypomnę, że sam zakup kanadyjskiej spółki Quadra, właściciela wspomnianych złóż, to był koszt bliski 3 mld dol., a budowa kopalni to ponad 4 mld dol. Czy trzeba było się tam angażować aż tak mocno? Na początku chcę wyraźnie powiedzieć, że KGHM poniósł bardzo nieznaczną część kosztów budowy samej kopalni Sierra Gorda. W największej części finansowali ją bezpośredni udziałowcy, czyli KGHM International i japoński koncern Sumitomo. Natomiast my na inwestycje w górnictwo patrzymy długofalowo. To nie jest perspektywa 3–5 lat, ale 10, 15, czy nawet, jak w wypadku Chile, ponad 20 lat. Zaczęliśmy się interesować inwestycjami, które miały dać nam w Polsce oddech. Polegało to na znalezieniu takiego aktywa, które docelowo będzie zdecydowanie tańsze w eksploatacji w stosunku do tego, co mamy w kraju. A w Polsce mamy kopalnie gł?binowe, kt?re s? bardzo drogie w?eksploatacji. Chcieli?my zdywersyfikowa? ryzyko i?zbudowa? nowy potencja?. Dlatego po d?ugich analizach zainteresowali?my si? Sierra Gorda. Firm g?rniczych na ?wiecie jest sporo, ale najwi?ksze z?nich produkuj? mied? w?Chile. To nie znaczy, ?e nasza decyzja, by tam zainwestowa?, to by? efekt stadny. Tam po prostu s? zasoby. I?to jakie! W?Chile mamy po?ow? ?wiatowych zasob?w miedzi. Tak wi?c gdybym dzi? mia? podj?? decyzj? o?wyj?ciu KGHM z?inwestycjami za granic?, to zrobi?bym podobn? rzecz. By? mo?e raz jeszcze zastanowi?bym si? nad sposobem finansowania, ale wtedy, w?tamtej konkretnej sytuacji, sta? nas by?o na t? inwestycj? bez konieczno?ci zad?u?ania. Aębinowe, które są bardzo drogie w eksploatacji. Chcieliśmy zdywersyfikować ryzyko i zbudować nowy potencjał. Dlatego po długich analizach zainteresowaliśmy się Sierra Gorda. Firm górniczych na świecie jest sporo, ale największe z nich produkują miedź w Chile. To nie znaczy, że nasza decyzja, by tam zainwestować, to był efekt stadny. Tam po prostu są zasoby. I to jakie! W Chile mamy połowę światowych zasobów miedzi. Tak więc gdybym dziś miał podjąć decyzję o wyjściu KGHM z inwestycjami za granicę, to zrobiłbym podobną rzecz. Być może raz jeszcze zastanowiłbym się nad sposobem finansowania, ale wtedy, w tamtej konkretnej sytuacji, stać nas było na tę inwestycję bez konieczności zadłużania. A skoro o tym mowa, Sierra Gorda to dzisiaj potencjalnie godziwy zastaw pod duże kredyty. Reasumując, nasza inwestycja w Sierra Gorda nie jest krótkoterminowa. Nie można dzisiaj na nią patrzeć przez pryzmat depresji cenowej metali. My się zajmujemy miedzią dlatego, że z analizy globalnych trendów wynika, iż ludzkość w przyszłości nadal będzie się przenosiła ze wsi do miast, nadal trzeba będzie budować infrastrukturę, będzie się rozwijał przemysł zielonej energii, a do tego potrzebna jest miedź. Czy to właściwa prognoza? Obecnie popyt na miedź i jej cena spadają. Głównie przez Chiny, których gospodarka spowalnia, a które zużywały połowę światowej produkcji miedzi. Życzyłbym każdemu krajowi, żeby rozwijał się w takim tempie jak Chińczycy. Mimo spowolnienia bezwzględna ilość konsumpcji miedzi wciąż w Chinach rośnie. Pytanie jest takie: jaki dzisiaj wpływ na rynek metali ma konsument, który wyprodukuje kabel, silnik elektryczny, rurę, nawet patelnię, albo coś innego, a na ile są to działania funduszy inwestycyjnych? Dziesięć lat temu rynek surowców stał się, obok rynku pieniężnego, atrakcyjny dla różnego rodzaju inwestycji finansowych. Dzisiaj niestety mamy tego efekty. Z prac naukowych wynika, że obecnie oprócz podaży-popytu wpływ na relacje cenowe na rynku metali w 80 proc. mają fundusze hedgingowe, czyli gracze finansowi. Do tego dochodzi polityka Stanów Zjednoczonych w stosunku do własnej waluty. Ceny dziś zależą od wielkości nawisu tzw. gorącego pieniądza, który szuka miejsc, gdzie mógłby przepłynąć i przynieść zyski. Kiedyś, jak wspomniałem, kapitał ten interesował się miedzią, srebrem i innymi surowcami. Teraz ten sentyment się zmienił, ale trudny czas trzeba po prostu przeczekać. Obniżamy dziś koszty, przesuwamy w czasie pewne inwestycje, dzięki czemu nawet obecnie stać nas na zwiększenie wydatków na badania i rozwój. Szukamy nowych technologii, bo za ich pomocą – zanim będziemy mieli pokaźne przychody z Sierra Gorda – chcemy pokazać, że także w Polsce można wciąż wydobywać miedź i tworzyć nowe miejsca pracy. Patrzymy bowiem nie tylko na koszty i statystyczne słupki pokazujące zysk, które są istotne, ale także przez pryzmat społeczny, chcemy również zapewnić ludziom zatrudnienie. Na koniec zapytam o podatek od kopalin. Ponad miliard złotych zapłaciliście za trzy kwartały, a na koniec roku podatek ten może KGHM kosztować nawet 1,5 mld zł. Jak bardzo uciążliwe są to koszty? Chcielibyście ten podatek ograniczyć albo zlikwidować? Patrzę na ten problem z dwóch perspektyw – z punktu widzenia prezesa firmy, a także obywatela. Prezes uważa, że zlikwidowanie jednego z elementów kosztowych jest dla firmy atrakcyjne. Na każde 100 zł wygenerowane dzisiaj w KGHM aż 86 zł to są różnego rodzaju zobowiązania i podatki, więc u nas zostaje na czysto tylko 14 zł. Ale jest też obywatelski punkt widzenia. Otóż miedź, ropa naftowa, gaz ziemny są własnością państwa. To się zaczęło w średniowieczu, od tamtej pory państwa zaspokajają swoje finansowe potrzeby dzięki prawom do surowcowych złóż. Państwo jest współwłaścicielem KGHM-u, korzysta z dywidendy, ma więc finansową korzyść z eksploatacji złóż. Owszem, jest właścicielem, ale tylko w 32 proc. 68 proc. dywidendy trafia nie do skarbu państwa, tylko do pozostałych współwłaścicieli, wśród których bardzo często są podmioty niepłacące podatku od dywidendy. Dlatego potrzebny jest tu balans pomiędzy słusznymi roszczeniami państwa a sytuacją firmy. Chodzi o to, aby te roszczenia nie zabiły biznesu. Dziś w Polsce podatek od kopalin jest ekstremalnie wysoki. Nigdzie na świecie nie jest on tak duży jak u nas. Gdybyśmy chcieli wyrównać wielkość podatku od kopalin w Polsce z podobną daniną w australijskim stanie Queensland, to musielibyśmy nasz podatek obniżyć aż o dwie trzecie. W światowym rankingu tego rodzaju podatków na samym dole jest wiele krajów, trochę wyżej jest wspomniany Queensland, a potem długo, długo nikt i na samym szczycie jest Polska. Taki podatek zabija inwestycje. To trzeba wprost powiedzieć. Przychodzi inwestor, a tu nie dość, że jest niska cena miedzi, to jeszcze dochodzi podatek. Ma on ekstremalnie negatywny wpływ na decyzje o inwestowaniu. Oczywiście liczę, że w niedalekiej przyszłości cena miedzi będzie wyższa, wtedy łatwiej będzie o inwestycje i rozwój KGHM-u. Podatek od kopalin to nie jest jedyna forma partycypowania KGHM-u w budżecie państwa. W latach 2008–2014, włącznie z podatkiem od kopalin, który wyniósł 5 mld zł, wszystkie nasze zobowiązania, m.in. dywidenda, CIT i PIT, przekroczyły 28 mld zł. Chcę jeszcze zwrócić uwagę na coś innego. Od paru lat, odkąd jestem prezesem, robię taką ścieżkę interesariuszy, dzięki której wiem, jakie kto ma przychody wynikające ze współpracy z KGHM-em. To naprawdę wygląda imponująco. W ubiegłym roku ponad 3,5 tys. firm świadczyło nam różnego rodzaju usługi lub realizowało dla nas jakieś dostawy. To świadczy o kolosalnym wymiarze naszej działalności. Nie tylko w wymiarze ekonomicznym, ale także, co zawsze podkreślam, również społecznym.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze