Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Płock powoli wymiera

Dodano: 20/01/2016 - Numer 1322 - 20.01.2016
Fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska
Fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska
Z roku na rok dramatycznie spada liczba mieszkańców Płocka. Młodzi ludzie uciekają z miasta, bo nie mają pracy, a ci, którzy zostają, coraz rzadziej decydują się na powiększenie rodziny. W 2013 r. po raz pierwszy od lat 50. odnotowano w Płocku ujemny przyrost naturalny. – Zjawisko to musi budzić niepokój w perspektywie kolejnych lat i przyszłości miasta – ostrzega radny Andrzej Aleksandrowicz (PiS). Pod koniec lat 90. Płock liczył ponad 130 tys. mieszkańców. Według danych GUS-u pod koniec 2014 r. było ich już tylko 122 224. – W 2013 r. po raz pierwszy od lat 50. odnotowano ujemny przyrost naturalny w naszym mieście. Niestety rok 2014 potwierdził tę niekorzystną tendencję. Oczywiście czynniki tego zjawiska są złożone, ale samo zjawisko musi budzić niepokój w perspektywie kolejnych lat i przyszłości miasta – alarmuje płocki radny Andrzej Aleksandrowicz. Rok 2013 był przełomowy dla całego kraju – z danych GUS-u wynika, że ujemny przyrost naturalny w Polsce był wówczas największy od 1945 r. W 2015 r. w Płocku urodziło się 2490 dzieci. Liczba ta w porównaniu np. z Dąbrową Górniczą (blisko 124 tys. mieszkańców), gdzie w ubiegłym roku wystawiono zaledwie 320 aktów urodzenia, nie wygląda najgorzej. Statystyki nie są jednak precyzyjne. Jak mówi nam pracownik płockiego urzędu stanu cywilnego, w płockim szpitalu rodzi się bardzo wiele dzieci, których rodzice nie są mieszkańcami miasta. W rzeczywistości w ub.r. przybyła zaledwie garstka nowych płocczan. Z kolei w szpitalu w Dąbrowie Górniczej od trzech miesięcy nieczynny był oddział położniczy, stąd pod koniec roku liczba urodzeń nie wzrosła – co nie oznacza, że nie przybyło małych mieszkańców – poinformowała nas pracownica USC w Dąbrowie Górniczej. – W Płocku po prostu nie ma młodych ludzi. Dopóki młodzież nie przestanie uciekać z miasta, nic się nie zmieni. A ucieka, bo nie ma pracy i perspektyw na rozwój – mówi nam Adrianna, urodzona w Płocku studentka Uniwersytetu Warszawskiego, która od czterech lat mieszka w stolicy. Radny Andrzej Aleksandrowicz zwrócił się do władz Płocka o informację, „czy miasto planuje działania związane bezpośrednio z próbą oddziaływania na zmianę tej niekorzystnej tendencji, a jeśli tak, to jakie”. My także skierowaliśmy to pytanie do urzędu miasta. – Przygotowywana jest odpowiedź na interpelację radnego Andrzeja Aleksandrowicza. Zostanie ona państwu również dostarczona do wiadomości – poinformowała nas Alina Boczkowska z zespołu współpracy z mediami UM Płocka. Do czasu oddania tekstu do druku nie uzyskaliśmy jednak komentarza.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze