Żurek chce zakuć w kajdanki Patryka Jakiego. Tak idiotycznych zarzutów jeszcze nie było!
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek skierował do PE wniosek o uchylenie immunitetu, zatrzymanie oraz siłowe doprowadzenie Patryka Jakiego za rzekome nieprawidłowości w czasach, gdy ten...
Wkrótce i Warszawę miało ogarnąć to samo rewolucyjne wrzenie, co Paryż i Brukselę. Atmosfera w stolicy gęstniała z dnia na dzień. 30 września na ul. Długiej przy Arsenale znieważony został publicznie prezydent miasta Karol Woyda, znany ze swej uległości względem władzy. Niemal na każdym murze widniały rewolucyjne hasła: „Belweder do wynajęcia od Nowego Roku!”, „Wiwat wolność, wiwat rzemieślniki!”. Podczas sztuki „Rozbójnicy mimo woli” wystawianej w Teatrze Rozmaitości publiczność z euforią przyjęła słowa: „Paryż! Paryż! Jedyne miasto, gdzie można się zabawić!”. Studenci manifestacyjnie paradowali w czamarkach, rozczytywano się w pamiętnikach Kilińskiego, a w kawiarniach rozbrzmiewały patriotyczne pieśni. Wielkim przeżyciem dla Polaków okazały się obchody 36. rocznicy rzezi Pragi, przypadające na 4 listopada. Owego pamiętnego dnia przez Warszawę przeszła straszna burza, a ulewne deszcze rozmyły cmentarz praski tak, iż na wierzch wypłynęły szczątki dawnych ofiar rzezi. Lud Warszawy zebrał się w tym miejscu i odprawiał modły za dusze pomordowanych. Nazajutrz młodzież akademicka wzięła udział w mszy rocznicowej w kościółku na Pradze, która przerodziła się w patriotyczną manifestację, zakończoną pobiciem kapitana żandarmerii Jurgaszki.
Tymczasem sytuacja międzynarodowa stawała się coraz bardziej napięta. Krążyły słuchy o rosyjskiej interwencji przeciwko rewolucyjnej Francji i Belgii. Wreszcie „Gazeta Polska” przekazała 19 listopada nieoficjalną wiadomość o zarządzeniu przez Mikołaja I powszechnej mobilizacji armii polskiej. Oznaczało to, że wkrótce car wyruszy na Zachód, by stłumić ruchy wolnościowe w Europie, a w swoje szeregi wcieli siłą Polaków. Podchorążowie ze sprzysiężenia Wysockiego nie mieli już na co czekać. Wybuch powstania był nieunikniony.
Nadchodził 29 listopada…
„W salonie szkoły podchorążych odbywała się wtenczas lekcja taktyki. […] Wbiegłszy do sali zawołałem na dzielną młodzież: »Polacy! Wybiła godzina zemsty. Dziś umrzeć lub zwyciężyć potrzeba! Idźmy, a piersi wasze niech będą Termopilami dla wrogów«. Na tę mowę i z dala grzmiący odgłos: do broni! do broni! młodzież porwała karabiny, nabiła je i pędem błyskawicy poskoczyła za dowódcą” – jak wspominał na łamach „Gazety Polskiej” przywódca sprzysiężenia podchorążych Piotr Wysocki. Na fali walk powstańczych prasa odzyskiwała swój głos, a „Gazeta Polska” stawała się żywą księgą powstania. Twórcą zaś jej wielkiego sukcesu był Jan Nepomucen Janowski – od kwietnia 1831 r. redaktor naczelny pisma. W noc listopadową na okrzyki „Do broni!… za wolność!… za Polskę!…” połączył się z tłumem i dobiegł do Arsenału, gdzie rozdawano właśnie broń. Wówczas dostała się mu szpada Henryka Dąbrowskiego, z którą przebiegł ulice Warszawy, szukając nieprzyjaciela. „Wojaczka nie była jego rzeczą – pisał Teodor Tomasz Jeż
– Na użytek powstania potrzebni byli żołnierze nie tylko ze szpadami, ale i z piórem w ręku”. I właśnie pióro stało się bronią Janowskiego podczas Powstania Listopadowego, gdy stanął na czele „Gazety Polskiej”. Dziennik pod jego redakcją zagrzewał rodaków do walki, wyrażał ich oczekiwania i nadzieje, umacniał wiarę w ostateczny tryumf narodu. Jednocześnie był krytyczny i polemiczny – śledził każdy krok dyktatorów i wywierał na nich presję. Walka z carskim despotyzmem, odzyskanie niepodległości i odrodzenie ojczyzny w jej porozbiorowych granicach to najważniejsze postulaty „Gazety Polskiej” w okresie Powstania Listopadowego.






