Putin i dzika reprywatyzacja

Dodano: 29/07/2016 -
Wszyscy pamiętamy, jak jeszcze kilka lat temu politycy PO wychodzili ze skóry, aby tylko „pojednać” się z Moskwą. Władimir Putin był niemalże przyjmowany do NATO, groby sowieckich okupantów strojono kwiatami, a każda krytyka Kremla uznawana była za rusofobię lub próbę wywołania wojny z Rosją. Po agresji na Ukrainę politycy PO sami przedzierzgnęli się nagle w „rusofobów”. Sygnał do tej wolty dała oczywiście Angela Merkel, która od lat bezbłędnie wskazuje przedstawicielom Platformy Obywatelskiej, co dobre, a co złe. Putin z demokraty przeistoczył się więc nagle w krwawego imperatora, a postkomunistyczna Rosja (zresztą nie bez racji) stała się synonimem wszystkiego, co najgorsze. Podobne zjawisko obserwujemy dziś w Warszawie. Przez lata pod bokiem Hanny Gronkiewicz-Waltz kręcili się różni
     

36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze