​Makoszowy ofiarą PO

Dodano: 31/08/2016 - numer 1510 - 31.08.2016
GÓRNICTWO \ Załoga i związkowcy kopalni Makoszowy obawiają się o losy zakładu. Pozyskaniu inwestora ma służyć przetarg, który wkrótce ogłosi zarząd Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Zgodnie z prawem potencjalny inwestor musi jednak zwrócić pomoc budżetową przekazaną dotąd kopalni i wziąć na siebie ciężar finansowania udzielonych osłon socjalnych.
Zgodnie z porozumieniem rządu Ewy Kopacz z górniczymi związkami zawodowymi, które zawarto 17 stycznia 2015 r., należąca do Kompanii Węglowej kopalnia Makoszowy po rozdzieleniu z Sośnicą trafiła do SRK. Podstawą takiej decyzji była strata ponoszona przez lata przez obie kopalnie. W SRK kopalnia miała oczekiwać na plan naprawczy i inwestora. Plan, przy dużym wysiłku załogi, został wdrożony w życie, jednak obietnica okazała się... przedwyborczą kiełbasą byłego rządu.
Pod koniec października 2015 r. zarząd SRK podpisał z PGE list intencyjny w sprawie sprzedaży kopalni Makoszowy, jednak ostatecznie transakcja nie została zrealizowana. Inni potencjalni inwestorzy nie złożyli nawet wstępnej oferty przystąpienia do negocjacji. Kolejnym krokiem, który ma umożliwić znalezienie biznesowego partnera dla kopalni, będzie przetarg na jej sprzedaż, który niebawem ogłosi SRK. Fakt podjęcia decyzji o zorganizowaniu przetargu potwierdziło biuro prasowe Ministerstwa Energii.
W ubiegłym roku prawie cały wydobyty w kopalni Makoszowy węgiel trafił do Polskiej Grupy Energetycznej, a w br. kontrakt nie jest kontynuowany i zakład musiał szukać innych rynków zbytu. W tym roku kopalnia wyprodukowała ok. 260 tys. ton węgla, z tego sprzedała 100 tys. ton, reszta leży na zwałach. Niestety, koszt wydobycia tony węgla w Makoszowach jest obecnie najwyższy w polskim górnictwie. W 2015 r. kopalnia traciła na tonie surowca 124 zł, w marcu tego roku 303 zł, a dziś już 328 zł. Strata ta pokrywana jest z dopłaty budżetowej do produkcji. Potencjalny inwestor, gdyby nawet kupił zakład za przysłowiową złotówkę, zgodnie z prawem musiałby zwrócić dotychczas przekazane dotacje. Ich kwota urosła już do 206 mln zł.
Niezależnie od rozwoju sytuacji nikt z załogi nie straci pracy. Gdyby nawet inwestor się nie znalazł, wszyscy pracownicy znajdą zatrudnienie w SRK lub zostaną alokowani do innych kopalń. Ministerstwo Energii deklaruje, że chce kontynuować rozmowy ze stroną społeczną. A czekanie na inwestora trwa…
(pch)
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze