Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Kalinowscy w Cuzco, czyli „moje” Peru

Dodano: 20/06/2016 - numer 1449 - 20.06.2016
fot. Wikipedia
fot. Wikipedia
Właśnie wróciłem z Peru. Byłem tam służbowo, w związku z wyborami prezydenckimi w tym wielkim kraju, parokrotnie większym od naszego. Pewien znany polityk zajmujący ważne międzynarodowe stanowisko (nie był to Donald Tusk) radził mi przed wyjazdem: napij się pisco sour, to stawia na nogi. Odpowiedziałem: raczej zwala z nóg. Pisco sour to peruwiański alkohol. Smakuje bardzo, aż za bardzo, tym bardziej że łatwo wchodzi, tylko człowiek nie czuje, że jego nogi stają się, nie wiedzieć czemu, coraz cięższe i później trudno wstać. Tak przynajmniej słyszałem. Żadnego tu doświadczenia, Boże broń, nie mam. Znam też historię dwóch polityków z Polski, którzy usiedli sobie kiedyś w hotelu w Limie i zaczęli popijać owo pisco. Jedna osoba z byłej partii rządzącej, druga z ówczesnej partii
     

5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze