Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Agenci, funkcjonariusze i działacze

Dodano: 13/12/2019 - numer 2507 - 13.12.2019
fot. Marek Langda/PAP
fot. Marek Langda/PAP
Sędzia, który nie orzeka, a pobiera pensję w wysokości ponad 20 tys. zł miesięcznie. Prezes, który wbrew ustawie zmienia skład orzekający. Projekty orzeczeń, które są pisane za duże pieniądze i „na mieście” – tak wyglądał obraz Trybunału Konstytucyjnego w wykonaniu sędziów wybranych głosami koalicji PO-PSL.
Od czterech lat jesteśmy świadkami ataków na zmiany w Trybunale Konstytucyjnym. Dzieje się tak, ponieważ zasiadają w nim sędziowie wybrani przez Zjednoczoną Prawicę, a Trybunał jest najważniejszą instytucją prawną, której wyroki są ważniejsze niż orzeczenia unijne.
A właśnie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej trafiają skargi współczesnej targowicy. W trakcie protestów opozycji mówiono o „łamaniu państwa prawa”, „psuciu konstytucji”, „kryzysie sądownictwa”. Nieustanna krytyka była jednak wymierzona wyłącznie w tych sędziów, którzy zostali wybrani w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy. Inni, chociaż przyszli do Trybunału Konstytucyjnego prosto z polityki, byli (i są nadal) autorytetami, chociaż ich „dokonania” mówią same za siebie.
Ten „ponadtrzydziestoletni dorobek” przypada także na okres zasiadania w TK różnej maści tajnych współpracowników, funkcjonariuszy bezpieki i najbliższych współpracowników Wojciecha Jaruzelskiego.
Nie pracuje, ale pensję bierze
Warto przypomnieć, że sędzia Marek Zubik ostatni raz zasiadał w składzie orzekającym... trzy lata temu. Nie przeszkodziło mu to jednak w pobieraniu pensji – według naszych ustaleń było to blisko 800 tys. zł! Zapytaliśmy Aleksandrę Wójcik, rzecznika prasowego Trybunału Konstytucyjnego, dlaczego sędzia Zubik nie orzekał przez ostatnie trzy lata, mimo że był aktywny na innych polach: wykładał na Uniwersytecie Warszawskim, brał udział w różnych sympozjach i konferencjach. – Powołując się na sprawę U1/17, tj. wniosek prokuratora generalnego, który wpłynął do TK 12 stycznia 2017 r., stwierdzenie niekonstytucyjności uchwały Sejmu RP o wyborze sędziów Stanisława Rymara, Piotra Tulei i Marka Zubika, sędzia Zubik uznał, że do momentu jego rozstrzygnięcia przez TK powstrzymuje się od orzekania. Dwaj sędziowie Tuleja i Rymar orzekali do zakończenia kadencji – odpowiedziała nam Aleksandra Wójcik.
Lukratywne zlecenia z polityką w tle pojawiały się w czasie kadencji prof. Andrzeja Rzeplińskiego, poprzedniego prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Projekty orzeczeń były pisane przez osoby niebędące pracownikami TK, a ich wynagrodzenie wynosiło od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.
Umowa opiewająca na najwyższe wynagrodzenie – ponad 10 tys. zł – dotyczyła sprawy wniesionej w 2013 r. do TK przez Jana Krzysztofa Bieleckiego oraz jego adwokata mec. Romana Giertycha.
Dwie miarki oceny
Po wyborze Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza na sędziów TK w lewicowych, liberalnych mediach rozpętała się burza. Głos zabrali także politycy opozycji. Dominująca była narracja, że są to „polityczni kandydaci” i że ten właśnie fakt już na starcie ich dyskwalifikuje. – Przypomnę, że w ciągu jednej nocy w czerwcu 1999 r. magister Jerzy Stępień, który był wiceministrem spraw wewnętrznych, został „profesorem” Stępniem – stało się to po jego wyborze do Trybunału Konstytucyjnego. Mimo braku tytułu naukowego tak właśnie zaczął być tytułowany. I natychmiast zapomniano, że wcześniej był politykiem – mówi poseł Joanna Lichocka (PiS), wówczas publicystka „Rzeczpospolitej”. Jerzy Stępień, który wprost z rządu trafił do TK, nie jest przypadkiem odosobnionym.
Andrzej Rzepliński, były członek PZPR, od lat jest nieformalnie związany z PO – ostatnio portal ­
Niezależna.pl przypomniał nagranie, na którym widać Rzeplińskiego oraz innych sędziów w towarzystwie polityków opozycji. Wychodzili z budynku, w którym mieściły się biura Platformy Obywatelskiej, co mocno wpłynęło na negatywne postrzeganie niezależności środowiska sędziowskiego. Co tam robili? Nie wiadomo, bo każdy przedstawia inną wersję. Borys Budka mówił kiedyś o spotkaniu organizacyjnym, Andrzej Rzepliński zaś wspominał, że sędziowie w holu chronili się przed słońcem.
Zbratani z totalną opozycją
5 grudnia 2017 r. portal Niezależna.pl opublikował nieznane wcześniej nagranie, na którym widać, jak z Biura Krajowego PO przy ul. Wiejskiej, nieopodal Sejmu, wychodzi – wraz z politykami PO – grupa sędziów, w tym I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa Waldemar Żurek oraz były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński. Sędziom towarzyszyli
m.in. lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna, wiceszef Platformy Obywatelskiej Borys Budka i poseł (obecnie senator) Krzysztof Brejza. Prof. Andrzej Rzepliński oraz politycy opozycji mówią, że łamane są konstytucja i prawo. Zespół ekspertów prawnych Fundacji Batorego stwierdził m.in., że jest zaniepokojony „zmianami składów orzeczniczych Trybunału Konstytucyjnego dokonywanych bezpośrednio przed wyznaczonym terminem rozpraw”. Temat ten natychmiast podchwyciły media sprzyjające opozycji. Tymczasem tego typu zmiany miały miejsce wcześniej – także za kadencji prof. Rzeplińskiego. Podpisał on m.in. zarządzenie, które dotyczyło zmiany składu orzekającego i przeniesienia sprawy z pełnego składu na skład pięcioosobowy. – Obowiązująca wówczas ustawa o Trybunale Konstytucyjnym nie przewidywała zmiany pełnego składu orzekającego na skład pięcioosobowy, a ponadto ustawa ta nakazywała rozpatrzenie sprawy dotyczącej konstytucyjności ustawy o Trybunale Konstytucyjnym w pełnym składzie – poinformowała nas Aleksandra Wójcik, rzecznik TK.
 
opracował Adrian Siwek
 
Trybunał Konstytucyjny
Został utworzony w stanie wojennym, w 1982 r., przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego, a działalność orzeczniczą rozpoczął w 1986 r. Pierwszym prezesem TK został prof. Alfons Klafkowski, promotor Jana Kulczyka. Z akt znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej wynika, że prof. Klafkowski został zarejestrowany przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego jako tajny współpracownik „Alfa”, a następnie przejęty przez Służbę Bezpieczeństwa. Jego zastępcą, wiceprezesem TK (do 1993 r.), był funkcjonariusz najpierw Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a następnie Służby Bezpieczeństwa, prof. Leonard Łukaszuk.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze